Dzień 29 | Nieszczęścia przyszły piątkami

Zrządzenie losu nie daje nam kontynuować podróży zgodnie z planem. Seria usterek sprawia, że nocujemy w mieście, w którym modny jest „agro tuning”.

Dzień zaczęliśmy w dobrych humorach, aczkolwiek Wojtek znalazł dziurę w swoim materacu co opóźniło nam trochę wyjazd.

W planach mieliśmy przebicie się przez ostatnie bułgarskie przewyższenia i nocleg w pobliżu greckiej granicy.

Po tytule i zdjęciu pewnie domyśliliście się, że plany nie stały się rzeczywistością.

Nieopodal dogodnego punktu widokowego, pierwszego, większego podjazdu dnia Wojtkowi przerzutka niefortunnie wkręciła się w szprychy.

Usterka nie pozwoliła nam napawać się tą piękną panoramą.
Jeden z najsmutniejszych obrazków tego wyjazdu. Napęd zbrutalizował sam siebie.

Połamał się przy tym (wymienny) hak przerzutki oraz wózek co, w skrócie, uniemożliwiło jakiekolwiek, nawet prowizoryczne zmiany biegów.

Niestety są usterki, których nawet trytytka nie uratuje.

Jedyną możliwością było usunięcie jej i stworzenie „single speeda”.

Wyszło całkiem „clean” 😅

Oczywiście ze względu na „sztywną oś” w rowerze Wojtka, nie ma możliwości regulowania napięcia łańcucha. W związku z tym przy większych obciążeniach łańcuch spada na niższy bieg lub przeskakuje na zębatkach.

Rozdystrybuowaliśmy cały bagaż Wojtka miedzy nas, żeby zmniejszyć obciążenia na napędzie
Pod bardziej strome górki, rower trzeba wprowadzać piechotą.

Gdy Wojtek wdrożył się trochę przyszła kolej na szprychy. Zaczęło się od tylnego koła Janka.

W trakcie postoju na wymianę i centrowanie, lokalni mieszkańcy poczęstowali nas słodkimi bułeczkami i wodą, a następnie wskazali nam dalszą drogę.

Jakieś 500m dalej, szprycha poszła Frankowi. Tym razem chyba pierwsza przednia tego wyjazdu.

My, trochę zmęczeni już ostatnimi zrządzeniami losu. Na tym przystanku powiedzieliśmy sobie ważne słowa wsparcia. Podbudowaliśmy trochę morale i ruszyliśmy dalej.

Po czym jak tylko ruszyliśmy, Janek stracił kolejną szprychę.

Patrząc na zrobiony danego dnia kilometraż (mieliśmy jakieś 29km zrobione do 16:30) stwierdziliśmy, że musimy tę naprawę odpuścić na rzecz znalezienia sklepu oraz noclegu.

Następne 15km poszło całkiem sprawnie dzięki współpracy całej ekipy, a w szczególności Karola i Franka, którzy znaleźli sposób na szybkie przemieszczanie się na rowerze bez biegów. Stosowali madisona oraz techniki przełajowe/cyclo-crossowe w najtrudniejszych momentach tak żeby uniknąć spadającego łańcucha.

Trafiliśmy w końcu do miasteczka Krumovgrad, w którym wydaje nam się, że co drugie auto jest „zrobione”.

Szczur się nie przeciśnie pod tym golfem
Kierowca włączył dla nas „oczy anioła” i „dał mu”

Po obskoczeniu kilku hoteli w poszukiwaniu najtańszego noclegu wylądowaliśmy w Hotelu Ahrida. Musimy podładować elektronikę po naszym campingu na przeklętej polanie, w szczególności, że przed nami ogromna ilość problem-solvingu.

Karol wcina soczewicowy dahl, a w tle rajski wodospad

W Grecji do odebrania mamy klamki dla Franka, a teraz powstał pomysł modyfikacji kursu tak by pojechać przez Istambuł. Stamtąd Karol miałby skoczyć szybko do Polski na ślub brata. Przy okazji przywiózł by spowrotem sporo kluczowych przedmiotów dla dalszego powodzenia naszej podróży m.in. części zamienne dla Wojtka i ciepły śpiwór dla Janka.

Dzisiejszy ślad ze stravy:

Z tego miejsca chciałbym jeszcze raz bardzo podziękować wszystkim za zrzutkę na naprawę Franka i jego roweru. Dzięki wam nasze szanse na dojechanie pełnym składem do wymarzonego celu są o wiele wyższe!

Tym samym, w związku z ostatnimi wydarzeniami, ogłaszam, że środki zebrane w najbliższych dniach zostaną przeznaczone na naprawę roweru Wojciecha, który ucierpiał największe do tej pory szkody materialne.

Dziękujemy wam bardzo za wsparcie! ❤️‍🩹

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

8 Responses

    1. Ciekawe czy to czysty niefart czy klasyczna eksploatacja takiego sprzetu? Oby wszystko sie udalo. Czy jezeli Karol poleci do pl to dokad wrocic w turcji? Chyba nie bedziecie w istambule przez tyle czasu.

      1. No myślę, że to jest miks eksploatacji, niefartu i po prostu nieprzystosowania. Niektóre popularne części rowerowe mogą być zbyt „sportowe”, a za mało czołgowe. Karol wyprzedziłby nas o dzień czy dwa pociągiem + 1 dzień byśmy poczekali.

    1. Ja wole te słoneczne kąpiele w krystalicznej, górskiej wodzie, zdobyte podjazdy oraz ciche chwile z książką w rozkładanym krzesełku. Ale trudy napewno też nie dadzą o sobie zapomnieć! 😂

  1. Czy potrzebujecie czegoś od „nas”, tutaj ludzi Was wspierających?
    Jeśli coś przychodzi Wam do głowy to piszcie.
    Naprawdę sprzęt zaczyna żyć swoim życiem. Robicie wszystkie co w Waszej mocy.
    A widać, że możecie duuuużo.
    Kibicuję, trzymam kciuki i szacunek.
    Te słowa wsparcia na przystanku to jest moc

    1. To prawda. Robimy wszystko co możemy żeby dojechać do celu. Mamy chwile słabości, z których wychodzimy często dzięki wzajemnym wsparciu. Na tym etapie każdy już staje się zależny od następnego. Jak ktoś odpadnie to konsekwencje poczują wszyscy. Ale nie poddajemy się dopóki nie spróbujemy wszystkiego co jest w naszym zasięgu!
      Dzięki za ofertę zdalnej pomocy! Ogólnie największy problem jest tu tak naprawdę z dostępnością części, synchronizacją w czasie oraz kosztami i czasem przesyłek. Na razie dajemy radę ale jak będziemy pod bramką to poprosimy na blogu o brainstorm!

      Pozdrawiamy!

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze