Dzień 50 | Gorące źródła w Nokalakevi

Kąpiemy się w gorących źródłach i poznajemy Eliah, który całe dorosłe życie spędził w podróży.

Ze względu na ekscytujące wydarzenia ostatnich wieczorów i niskie poziomy elektryczności w naszych urządzeniach nabraliśmy jeden dzień opóźnienia.

Chciałem upewnić się, że wystarczy mi baterii na fotografię, nawigację i ew. komunikację w niespodziewanych sytuacjach.

Pierwszy dzień w okrojonym składzie spędziliśmy z Karolem naparzając kilometry bo Gruzińskiej nizinie.

Przyzwyczajony do komfortu Tureckiej herbatki, kupiłem małą “turystyczną” paczkę i postanowiłem wspomnieć tu o niej bo mi się bardzo podoba jej projekt opakowania 😅

Caykur to bardzo popularna herbatka w Turcji, a jej fabryki i plantacje mijaliśmy niejednokrotnie po drodze.

Drogi w Gruzji są zadziwiająco wysokiej jakości, a i okoliczności przyrody, w których się znajdują również bardzo doceniliśmy.

Często zwierzęta udomowione, w tym świnie, krowy i konie wypasają się tutaj luzem na poboczach

Po 90km, podczas postoju na zakupy i poszukiwanie miejsca na nocleg, natrafiliśmy na informację o pobliskich ciepłych źródłach. Mimo odczuwalnego już zmęczenia, postanowiliśmy podjechać tam i skorzystać z okazji na przyjemną kąpiel.

Pierwsza relacja Karola na unoszące się ciepło i siarkowe zapachy.

Od poznanego na miejscu Eliah, dowiedzieliśmy się, że w latach 70-80, za czasów okupowania Gruzji przez Związek Radziecki, wykonano tutaj odwierty, które uwolniły podgrzaną przez magmę wodę.

Wodospad powstały przez nabudowujący się osad wapnia, krzemionki oraz siarki.
Woda tutaj naprawdę parzy w stopy. Podobno bliżej wylotu można w niej nawet coś ugotować
Rośnie tutaj ciekawa, ciepłolubna flora

Ze względu na sporą ilość turystów postanowiliśmy, że najpierw rozbijemy obóz, zjemy obiad i poczekamy do zmroku by mieć cały teren dla siebie.

Karol pyta policjanta o pozwolenie na nocleg

W drodze do naszej wybranej lokalizacji poznaliśmy Eliah – człowieka, który po ukończeniu szkoły rozpoczął podróżować po świecie i z krótkimi na przerwami na powrót do domu robi tak już od 17 lat.

Eliah również miał w okolicy rozbity namiot i z tego co wiem spędził w tej okolicy już około roku, utrzymując się z robienia dla turystów koktajli i soków z wyciskanych owoców.

Zaciekawieni jego historią zaprosiliśmy go na obiad. Kupiliśmy na wagę lokalny rodzaj pierogów z przyprawionym specyficznie mięsem (zdaje się, że przy użyciu kolendry) tzw. Khinkali. Eliah poczęstował nas pysznym lokalnym czerwonym winem, bz etykiety, które dostał w prezencie.

Fot. https://sunelivalley.com/blogs/recipes/khinkali?srsltid=AfmBOooTF0eJx9tso9yaeCAlfb1P9Cn2IroYkOuLUH4Ena1kV0ewrhhn

Spędziliśmy ze sobą cały wieczór, słuchając historii o jego spirytualnych poszukiwaniach, podróżach i niezliczonych przygodach, które są nieodłącznym elementem życia „poza systemem”.

Eliasz, pochodzący z Mołdawii, m.in. mieszkał przez 3 lata na Greckie wyspie Somotraka, gdzie samodzielnie zbudował w dziczy dom. Utrzymywał się z darów ziemi, łowiąc, polując na dzikie kozy oraz z tego co przynieśli mu zaprzyjaźnieni ludzie i znajomi.

Ten niezwykle barwny epizod w jego życiu zakończył się jednak dosyć brutalnie. Po 4 ucieczkach, policjanci z pobliskiej wyspy, zniszczyli mu dom i nie pozwalając na zabranie dobytku, deportowali go.

Za takim stylem życia idą w parze zarówno benefity jak i utrudnienia.N

asz znajomy poniósł wiele strat i dosyć poważnych obrażeń ciała np. złamany obojczyk, dwie ręce oraz biodro, z których wylizał się dzięki pomocy ludzi, którzy napotkali go po upadku z drzewa.

Z benefitów, Eliah jest panem swojego czasu, ceni sobie życie blisko natury i oddaje się swoim pasjom jakimi są kung-fu, pisanie książki o gatunku filozoficznego fantasy oraz gra na instrumentach, czego było nam dane doświadczyć.

Autorskie piosenki Eliah po rosyjsku (może ktoś wie o czym śpiewał?)
Obój bez dziurek, w którym reguluje się ton mocą podmuchu

Gdy już zrobiło się porządnie ciemno, poszliśmy na kąpiel w gorących źródełkach przeplataną, zaburzeniami w lodowatej górskiej rzece Tekhuri.

Karol i Eliah

Na początku woda była tak gorąca, że nie mogliśmy do niej wejść, więc zatkaliśmy dopływ i poczekaliśmy aż ostygła.

Karol robiący cold plunge

Uhh. Ten dzień był jednym z highlightów podróży. Poszliśmy spać ok. 1 w nocy i spaliśmy jak zabici.

Dzisiejszy ślad ze Stravy:

Wycinki z czatu

Wojtek wjechał na piękna przełęcz/szczyt o czym napisał w swoim poście na stravie, a chłopaki dotarli szczęśliwie do domów:

Zostań współproducentem przygody, którą przeżyjesz z nami!

Wsparcie czytelników to realne „paliwo” dla tej i następnych wypraw. 5 zł = pakiet danych i wieczorny wpis. 50 zł = woda i węglowodany na 1 dzień pedałowania. 100 zł to już realna pomoc, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli oraz inwestycja w jakość i rozwój dokumentacji. Aby mnie wesprzeć, użyj poniższego przycisku lub puść blika na nr. 665329661

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

3 Responses

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze