Ze względu na ekscytujące wydarzenia ostatnich wieczorów i niskie poziomy elektryczności w naszych urządzeniach nabraliśmy jeden dzień opóźnienia.
Chciałem upewnić się, że wystarczy mi baterii na fotografię, nawigację i ew. komunikację w niespodziewanych sytuacjach.
Pierwszy dzień w okrojonym składzie spędziliśmy z Karolem naparzając kilometry bo Gruzińskiej nizinie.
Przyzwyczajony do komfortu Tureckiej herbatki, kupiłem małą “turystyczną” paczkę i postanowiłem wspomnieć tu o niej bo mi się bardzo podoba jej projekt opakowania 😅

Drogi w Gruzji są zadziwiająco wysokiej jakości, a i okoliczności przyrody, w których się znajdują również bardzo doceniliśmy.


Po 90km, podczas postoju na zakupy i poszukiwanie miejsca na nocleg, natrafiliśmy na informację o pobliskich ciepłych źródłach. Mimo odczuwalnego już zmęczenia, postanowiliśmy podjechać tam i skorzystać z okazji na przyjemną kąpiel.

Od poznanego na miejscu Eliah, dowiedzieliśmy się, że w latach 70-80, za czasów okupowania Gruzji przez Związek Radziecki, wykonano tutaj odwierty, które uwolniły podgrzaną przez magmę wodę.



Ze względu na sporą ilość turystów postanowiliśmy, że najpierw rozbijemy obóz, zjemy obiad i poczekamy do zmroku by mieć cały teren dla siebie.

W drodze do naszej wybranej lokalizacji poznaliśmy Eliah – człowieka, który po ukończeniu szkoły rozpoczął podróżować po świecie i z krótkimi na przerwami na powrót do domu robi tak już od 17 lat.
Eliah również miał w okolicy rozbity namiot i z tego co wiem spędził w tej okolicy już około roku, utrzymując się z robienia dla turystów koktajli i soków z wyciskanych owoców.
Zaciekawieni jego historią zaprosiliśmy go na obiad. Kupiliśmy na wagę lokalny rodzaj pierogów z przyprawionym specyficznie mięsem (zdaje się, że przy użyciu kolendry) tzw. Khinkali. Eliah poczęstował nas pysznym lokalnym czerwonym winem, bz etykiety, które dostał w prezencie.

Spędziliśmy ze sobą cały wieczór, słuchając historii o jego spirytualnych poszukiwaniach, podróżach i niezliczonych przygodach, które są nieodłącznym elementem życia „poza systemem”.
Eliasz, pochodzący z Mołdawii, m.in. mieszkał przez 3 lata na Greckie wyspie Somotraka, gdzie samodzielnie zbudował w dziczy dom. Utrzymywał się z darów ziemi, łowiąc, polując na dzikie kozy oraz z tego co przynieśli mu zaprzyjaźnieni ludzie i znajomi.
Ten niezwykle barwny epizod w jego życiu zakończył się jednak dosyć brutalnie. Po 4 ucieczkach, policjanci z pobliskiej wyspy, zniszczyli mu dom i nie pozwalając na zabranie dobytku, deportowali go.
Za takim stylem życia idą w parze zarówno benefity jak i utrudnienia.N
asz znajomy poniósł wiele strat i dosyć poważnych obrażeń ciała np. złamany obojczyk, dwie ręce oraz biodro, z których wylizał się dzięki pomocy ludzi, którzy napotkali go po upadku z drzewa.
Z benefitów, Eliah jest panem swojego czasu, ceni sobie życie blisko natury i oddaje się swoim pasjom jakimi są kung-fu, pisanie książki o gatunku filozoficznego fantasy oraz gra na instrumentach, czego było nam dane doświadczyć.
Gdy już zrobiło się porządnie ciemno, poszliśmy na kąpiel w gorących źródełkach przeplataną, zaburzeniami w lodowatej górskiej rzece Tekhuri.

Na początku woda była tak gorąca, że nie mogliśmy do niej wejść, więc zatkaliśmy dopływ i poczekaliśmy aż ostygła.

Uhh. Ten dzień był jednym z highlightów podróży. Poszliśmy spać ok. 1 w nocy i spaliśmy jak zabici.
Dzisiejszy ślad ze Stravy:
Wycinki z czatu
Wojtek wjechał na piękna przełęcz/szczyt o czym napisał w swoim poście na stravie, a chłopaki dotarli szczęśliwie do domów:
Zostań współproducentem przygody, którą przeżyjesz z nami!
Wsparcie czytelników to realne „paliwo” dla tej i następnych wypraw. 5 zł = pakiet danych i wieczorny wpis. 50 zł = woda i węglowodany na 1 dzień pedałowania. 100 zł to już realna pomoc, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli oraz inwestycja w jakość i rozwój dokumentacji. Aby mnie wesprzeć, użyj poniższego przycisku lub puść blika na nr. 665329661










3 Responses
Na koniec smaczek
Super ✨
Ten obój bez dziurek robi wrażenie aż para idzie uszami 🙂