“Poznaj mój świat” – Wojtek Mierzejewski | Post Gościnny

Wojtek o sobie i jego pasji do podróży rowerowych i życia w trasie.

Przedmowa

Słowem wstępu, postanowiłem, że skoro blog nie funkcjonuje pod nazwiskiem to udostępnię te przestrzeń by umożliwić wybrzmienie również innym głosom.

Czuję, że pozwoli to uczestnikom wypraw, w których biorę udział, utożsamić się odrobinę i poczuć, że jest on również dla nich. Szczególnie, że w tym momencie czytelnikami są głównie nasze rodziny i bliscy znajomi.

Dzięki temu bedziecie mieli szansę by poznać i zrozumieć lepiej naszych bohaterów: ich motywacje, aspiracje i doświadczenia.

Możliwe, że będzie to część serii postów gościnnych o takim lub innym luźnym formacie.

W każdym razie, miłego czytania i co będzie to będzie. Tutaj wszystko jest na freestyle 🪩

Janek

Poznaj mój świat – Wojtek Mierzejewski

Cześć, nazywam się Wojtek.

Jeżeli miałaś/miałeś okazje mnie poznać to pewnie wiesz, że od paru lat moje główne hobby to wyprawy rowerowe.

Jutro ruszam z resztą ekipy w pogoń za tymi, którym udało się już ruszyć do Gruzji.

Będzie to najdłuższa podróż w moim życiu. Mam pewne obawy związane z wjazdem w bardziej niebezpieczne, dzikie strony świata, ale mamy mocną ekipę i poradzimy sobie.

Jestem świeżo po poprzedniej wyprawie. Pomyślałem, że podzielę się tutaj swoimi przeżyciami.

Zaraz po zakończeniu zeszłorocznych wypraw przez Alpy, a potem do Grecji zacząłem planować kolejną, indywidualną trasę na południe Włoch.

Celem było zdobyć Etnę leżącą na Sycili – wyspie znajdującej się na czubku buta włoskiego.

Rok studiów zleciał mi na wodzeniu palcem po mapie, nauce języka włoskiego no i oczywiście treningach, w dużej części z moimi serdecznymi kolegami Karolem i Jankiem.

No i udało się. Zdałem sesje w pierwszym terminie aby móc wyjechać jak najszybciej. Spakowałem się, założyłem kask i cześć. 

Do granicy polski odprowadził mnie Karol za co jestem mu bardzo wdzięczny. Przez pierwszy tydzień jechałem trasą z przed roku, ponieważ chciałem wrócić w Dolomity, które rok temu przywitały mnie deszczem i chmurami. Tym razem udało się załapać na wymarzoną pogodę.

Dolomity- tym razem miałem szczęście co do pogody

Po ich przejechaniu zmieniłem plany związane z Alpami szwajcarskimi, ze względu na przybycie chmur burzowych i bardzo złych prognoz pogody. Pojechałem prosto do Mediolanu, w którym chciałem zobaczyć Bosco Verticale- dwa sporego rozmiaru bloki obsadzone gęsto drzewami.

Bosco Verticale

Przygotowywałem o nich prezentacje na Włoskim w ostatnim semestrze.

Potem wjechałem w Apeniny. Mniej ostre niż Alpy czy dolomity, ale równie piękne. Przejechałem obok krzywej wieży wiadomo gdzie, i przez piękną Toskanie pojechałem w stronę Rzymu.

Parco Naturale Regionale delle Alpi Apuane- bardziej skalista część apeninów blisko morza.

Po drodze minąłem Sienę, która zrobiła na mnie chyba największe wrażenie ze wszystkich odwiedzanych miast.

Idealne miejsce na nocleg

Przez Rzym przejechałem dosyć szybko, wyjeżdżając z niego ponad dwutysięczno-letnią drogą- via Appia.

Pomnik Wiktora Emanuela II w Rzymie- do Rzymu jeszcze muszę wrócić, nie miałem wystarczająco czasu na pełne zwiedzenie

Po przebiciu się drogami opanowanymi chaosem przez ogromną aglomerację neapolską, wjechałem na Wezuwiusz. Większych miast już nie mijałem. Pojechałem prosto na prom na Sycylię, gdzie po dwóch dniach, w trakcie drogi na Etnę mój rower doznał dyskwalifikującej do dalszej jazdy awarii, na której naprawianie nie miałem czasu ze względu na termin lotu z Palermo.

Musiałem dostać się tam pociągiem. Mimo że bardzo chciałem wjechać na Etnę, nie czuje się z tym źle. Czuje się w spełniony wyjazdem.

Piękne autko. Z dużą ilością takich się mijałem

Po drodze spotkałem wiele ciekawych ludzi. Przyznam, że posługiwanie się nowym dla mnie językiem Włoskim było dużym wyzwaniem. Chciałbym doszlifować swoje umiejętności aby w przyszłości wrócić do tego pięknego kraju i rozmawiać z większą łatwością.

Kocham być w trasie.

Otwarte przestrzenie, zmieniające się widoki, spotkania z nieznajomymi, słyszana po drodze muzyka, wysiłek fizyczny, świadomość parcia naprzód, brak nadmiernego komfortu, rozwiązywane problemy, szczęśliwe trafy losu, bliskość natury, a często mierzenie się z jej nieubłagalnością, oglądanie niesamowitych dzieł ludzkiej pracy i geniuszu.

To wszystko buduje nowe perspektywy, pozwala wyluzować się, budować pewność siebie, zdobywać nowe marzenia, odpowiadać sobie na pytania od dawna powtarzane w głowie. 

Pozdrawiam wszystkich czytających.

Aktualności

Jesteśmy już na Słowacji. Spotkaliśmy się z resztą ekipy ale internet jest słaby. Wpis z dnia 5 wrzucę dopiero jutro gdy złapie lepszy zasięg.

 

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

2 Responses

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze