Dzień 52 i 53 | Ostatni dzień podróży w Kutaisi i powrót do Polski

Załatwiamy sprawy w Kutaisi i wracamy do domu taszcząc i siłując się z tymi nieszczęsnymi pudłami.

I tak nadszedł już koniec naszej planowanej wycieczki.

W tym wolnym dniu w Kutaisi załatwiliśmy sobie kartony na rowery i zjedliśmy pożegnalną wieczerzę, omawiając swoje przemyślenia oraz plany na najbliższą przyszłość.

Tak zabraliśmy kartony do hotelu
Ojakhuri z kurczaka. Niezłe ale mało.

Karol na razie zostaje w Gruzji więc przekazaliśmy mu cały najlepszy sprzęt jaki mieliśmy i zapakowaliśmy to czego nie potrzebuje.

Karol zaciera rączki na nową menażkę od Wojtka i mały palnik ode mnie

Następnego dnia rano na lotnisko podjechaliśmy ok 20km rowerami.

Na miejscu mieliśmy małą dramę bo odkręcając pedały ukręciliśmy jedyny dobry klucz imbusowy. Na początku z 15-20 min pochodziłem po puntach informacyjnych, popytałem kierowców etc. czy nie mają „płaskiego piętnastki” ale bez powodzenia.

Gdy wróciłem, okazało się że Wojtek poddał się z pedałami i po prostu wykręcił korby.

Przy użyciu śledzi od mojego namiotu zrobiłem to samo co Wojtek. Dobrze, ze obydwoje mamy korby na hollowtech-u 🙂
Karton pełen po brzegi (dali nam chyba jakiś mały)

Sam lot przebiegł gładko. Jedynak transport kartonów z autobusu na stację kolejową we Wrocławiu był okropnie trudny. Żeby sobie oszczędzić dźwigania użyliśmy elektrycznej hulajnogi bolta.

Przekoczowaliśmy na dworcu od 15:30 do ok 18:30, a potem załadowaliśmy kartony do pociągu. Dalej było już z górki.

Naszego wagonu na początku w ogóle nie było, dojechał razem z lokomotywą jakieś 15 min przed odjazdem

W pociągu poznaliśmy super ciekawą dziewczynę Korę, która w wieku 19 lat podróżuje budżetowo po całej Eurazji, zwiedzając deskorolkowe spoty i nagrywając tam filmy. Była ostatnio przez miesiąc w Barcelonie mieszkając w hamaku w parkach, a wkrótce wybiera się do Uzbekistanu, Bukaresztu oraz do czeskiej Pragi.

Wojtek sprawdza czy da się spać na bagażowych półkach

Z pociągu odebrał nas dużym busem tata Wojtka za co bardzo dziękuję i serdecznie pozdrawiam!

Dla tych, którzy chcą więcej historii podróżniczych odsyłam na Substack Karola gdzie obiecał wrzucać co jakiś czas krótkie formy tekstowe, zdjęcia i informacje o przebiegu swoich przygód.

A tymczasem żegnam się.

Cieszę się, że mogłem spędzić ten czas również z wami. Interakcje z czytelnikami i komentarze nieraz naprawdę dawały nam siły do dalszego napierania.

Jak znajdę chwilę to zrobię jakieś artykuły podsumowujące nasze doświadczenia i potencjalnie hot-tipy, udostępnię mapy spotów do spania, miejscówki z jedzeniem czy porady dotyczące wielu obszarów, w których było nam dane zdobyć trochę wiedzy!

Pozdrawiam serdecznie i do usłyszenia! 👋🏼

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

6 Responses

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze