Dzień 5 | Pełny skład na Słowacji

Miasto Nowy Sącz pochłania czas ale wyrwaliśmy się i śpimy już pełnym składem na Słowacji.

Wchodzimy powoli w rutynę wieczorną. Przyjeżdżamy, rozbijamy namioty, myjemy się, robimy obiadokolację konwersując i omawiając wydarzenia danego dnia i idziemy spać.

Rano niestety nie idzie nam jeszcze tak dobrze. Proces pakowania pomieszany z suszeniem tropików, jedzeniem, planowaniem dnia i poranną toaletą nie współpracuje dobrze z niedobudzonym mózgiem.

Nie zdążyłem jeszcze dojeść, a słońce atakuje moją nieposmarowaną krememy twarz. Nie ma litości, trzeba się streszczać.
Józek walczył (i wygrał) z rozszczelnioną uszczelką od palnika podczas porannej kawy

Dzisiaj (z niczyjej winy) całą pierwszą część dnia charakteryzowało “załatwianie spraw” i koncept “jeszcze tylko to przy okazji”.

W Decathlonie były do odebrania kijki ale dopiero o 13 więc zajęliśmy się “produktywnością”. Zrobiliśmy pranie, odesłaliśmy najmniej używane i zepsute rzeczy do domu, kupiliśmy przekąski, kremy do rąk, buteleczki na mydełka, silver tape i inne bajery rtv agd. Zeszło się na tym do ok 14:30.

Wszystko mamy czyste i pachnące ale kilometrówt mało 😤
Udało nam się nawet trzasnąć parę rundek na pump tracku

Miasto rozprasza.

I sprawia, że robisz milion rzeczy ale tak naprawdę nic co naprawdę satysfakcjonuje.

Chyba mówię za wszystkich, że nam ulżyło gdy w końcu wsiedliśmy na nasze rumaki i pognaliśmy na zmiany w kierunku Słowacji.

Od razu za granicą jakby się ochłodziło i już tak zostało brr.

Po drodze mieliśmy taki single-trackowy fragment po lesie, który idealnie urozmaicił i rozbił etapy szybszego pedałowania.

Józek na single-tracku (tej najłagodniejszej części bo wcześniej nie śmiałem zdejmować rąk z hamulców)
Mieliśmy okazję napić się Piwniczanki prosto ze źródła. Pierwszy łyk dosyć jajeczny ale nawet niezła. Porozmawialiśmy sobie również z bardzo sympatycznym panem botanikiem, którego serdecznie pozdrawiamy jeśli tu trafił i prosimy o pozostawienie komentarza na samym dole artykułu 👋🏼

Na Słowacji już sielankowo. Bardzo miły pan Słowak pozwolił nam zanocować na jego świeżo przyciętym trawniczku, oferował śmietnik, latrynę i pomoc w jakiejkolwiek sprawie życząc nam „dobrego chrupania”.

Nasze chrupanko na dziś to „fake” carbonara na śmietanie i mascarpone. Szybko zniknęła.
Spot już zwyczajowo idealny. Obstawiam, że ten standard jest nie możliwy do utrzymania, szczególnie w więcej osób ale jestem gotowy na zaskoczenia 🤔
Janek grzebie w rowerze – bardzo normalny widok. To jest ciągła zabawa. Jak nie w naprawianie to w udoskonalanie. Można też łatwo przesadzić.

Na koniec dnia po swojej zawiłej wojaży pociągami i rajdem cross-country dołączyli do nas Wojtek, Karol i Franek. Długo wyczekane ale ten czas w okrojonym składzie był również przemiły za co dziękuję og ekipie.

Wyczekany moment połączenia składu

Śladzik z dzisiejszej stravki:

Aktualności

Od jutra nowe standardy. Nie jestem pewien czy jeden blog dziennie wciąż będzie możliwy. A i ich rozmiar jutro będę rozważał.

Napisanie takiego tesktu wraz z zebraniem od wszystkich zdjęć i ich obróbką zajmuje ok. 1,5-2h. To czas, który inni uczestnicy przeznaczają na jakiś relaks, sen czy me-time.

Ja mam z tego dużo satysfakcji i myślę, że taka stymulacja intelektualna mi dobrze robi i pozwala dostrzegać rzeczy, na które normalnie bym nie zwrócił uwagi.

Jednak reżim podróży oraz utrudnienia związane z byciem za granicą napewno wpłyną na częstotliwość blogów i potencjalnie ich obszerność.

Proszę o cierpliwość i wyrozumiałoś. W razie czego nie zniknęliśmy z Internetu tylko po prostu wystąpiły utrudnienia 🙂

Do usłyszenia!

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

11 Responses

  1. Z fotami jest okay. Super relacja! Dobrze jest wiedzieć gdzie jesteś i że wszystko w porządku. Ekstra macie te miejsca do campowania, idylliczne. Trzymam kciuki za udaną dalszą cześć trasy. Fejnie, że już w pelnym(niejszym) składzie. W większej grupie, choć decyzyjność może trochę spaść (bo tudno jest zadowolić wszystkich), to zawsze będzie bezpieczniej i łatwiej jechać dając sobie zmiany. A długa jeszcze droga przed Wami i choć niezmiernie ciekawa, to jedak trudna i mozolna. Wyrafinowane macie te dania, spodziewałbym się jakichś konserw na szybko z pajdą chleba raczej, a nie carbonary! Fju, fju, trzymacie poziom!
    Zaciskam mocno kciuki, życząc niezapomnianych, wspaniałych wrażeń!
    I czekam na kolejne wpisy. Mogą być rzadsze. Work life balance, remember! 😁
    AJ

  2. Skoro z pisaniem tekstu się schodzi to może nagrywaj trochę na dyktafon? 🙂 Nawet w trakcie podróży. Myślę, że to może być fajny smaczek. I zauploaduje się łatwiej niż video.

  3. Szkoda, bo relacje są fajne, ale rozumiem sytuację. Może być krócej, ale ważne aby coś było, bo fajnie się czyta i ogląda. Powodzenia, dobrych nóg i sprawnych rowerów!

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze