Dzień 48 | Ostatni wspólny biwak już w Gruzji

Długo wyczekiwana chwila nareszcie nadeszła! Wjeżdżamy do Gruzji, która wita nas pięknymi obrazkami.

Rozpoczęliśmy ten wielki dzień powoli, doceniając widoczki, kąpiąc się w morzu i słuchając szumu fal.

Widoczek z naszego obozowiska
Janek (ten wielki plusk) kąpiący się w morzu i chłopcy cieszący się chwilą

Do przejechania było niewiele ale mieliśmy już trochę dosyć tych wielopasmówek więc ociągaliśmy się pod sklepem, zasiedzieliśmy się na kawce i snuliśmy się odrobinę podczas jazdy.

Alejka, w której zjedliśmy drugie śniadanie

Po drodze wzdłuż morza mijaliśmy piękne, ośnieżone szczyty i przebijaliśmy się wieloma tunelami zapchanymi zakorkowanymi tirami.

Po ostatnich deszczach rzeki były rwące i błotniste, teraz już trochę rozjaśniły się. Te góry 🤩
Mało było peletonu, a dużo jazdy w parach
Korek ciągnął się na długości kilkunastu kilometrów

Przejście graniczne było odrobinę przytłaczające ze względu na informację o doświadczeniu Wojtka, który był tam “trzepany” w poszukiwaniu złota oraz niesamowity tłok.

Jednak na pierwszej bramce Tureccy celnicy przywitali nas uśmiechem i bardzo niespodziewanie ustawili nas do zdjęcia (nauczeni doświadczeniem sfrustrowanych urzędników na granicy z Macedonią ustawiliśmy się najpierw gęsiego, myśląc, że znowu nie podoba im się nasza dezorganizacja 😅).

Faktycznie po okazaniu dokumentów zostaliśmy skierowani do terminalu przypominającego lotnisko, na którym poproszono nas o zdjęcie bagaży z rowerów i ułożenie ich na wielkiej taśmie z x-rayem. Naszczescie najgrubsza kontrabanda jaką mieliśmy to muszelki więc obyło się bez dramatu.

Chciałem ustawić Franka do zdjęcia ale ze wszystkich stron zaganiano nas jak bydło od przejścia do przejścia więc złapałem go w tym wymownym zaaferowaniu.
Wjeżdżamy do Dziordzii

Gruzja przywitała nas pięknym zachodem słońca i kompletną zmiana infrastruktury. Zamiast głośnych dróg szybkiego ruchu, małe ciche uliczki, świerszcze i oświetlone wodospady.

Myślę, że wszyscy wolelibyśmy przyjechać tu wcześniej by rozbijać się jeszcze przy świetle dziennym ale ten widok wiele wynagrodził
Wybrzeże tureckie i meczet stając już w Gruzji

Kręciliśmy na ten moment korbami przez ostatnie 48 dni i każdy przeżywał te chwilę na swój sposób. Karolowi trochę opadły siły, Janek i Franek poczuli smutek związany z końcem wyjazdu, a ja zachwycałem się satysfakcjonującym widokiem wiedząc, że jeszcze parę dni przede mną.

Pierwsze minuty Karola w Gruzji, a w tle kościół. Tutaj również religie strzegą swoich granic
“Influencers in the wild” czyli ja od zaplecza, strzelający dla was fotki

No i dojechaliśmy. Trochę ciężko w to uwierzyć. Pewnie ogrom tego przedsięwzięcia dotrze do na wszystkich dopiero po powrocie. Niby to zwykły dzień jak każdy inny ale jednak przekraczanie granic niesie ze sobą dużo ekscytacji nieznanym i satysfakcji spowodowanej zakończeniem jakiegoś etapu.

Przedmieścia Batumi. Wlepka kwt dołączyła do śladów pozostawionych przez innych podróżników

Dzisiaj nasz ostatni wspólny biwak z Frankiem i Jankiem. Jak się dobrze ułoży wjedziemy jeszcze jutro razem do Batumi gdzie każdy ma do załatwienia jakieś sprawy.

Chłopaki potrzebują kartony, do których zapakują swoje rowery. To pozwoli im zabrać je do pociągu, a później nadać na lotnisku w Kutaisi. Ja z Karolem zrobimy pranie i podładujemy elektronikę, a gdy starczy czasu chętnie spróbujemy lokalnych kulinariów i zobaczymy miasto.

Ale o tym już w jutrzejszym blogu!

Dzisiejszy ślad ze Stravy:

Wycinki z czatu

Wojtek wjechał już w Kaukazkie góry.

Brr, obstawiam że dzisiaj będzie miał chłodny nocleg bo nawet u nas na plaży jest ziąb.

Zostań współproducentem przygody, którą przeżyjesz z nami!

Wsparcie czytelników to realne „paliwo” dla tej i następnych wypraw. 5 zł = pakiet danych i wieczorny wpis. 50 zł = woda i węglowodany na 1 dzień pedałowania. 100 zł to już realna pomoc, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli oraz inwestycja w jakość i rozwój dokumentacji. Aby mnie wesprzeć, użyj poniższego przycisku lub puść blika na nr. 665329661

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

9 Responses

  1. Kawał roboty, przygody. Ta podróż zostanie w waszych komórkach do końca życia.
    Brawo, pięknie, jesteście wspaniali

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze