Dzień 42 | Wielkie zjednoczenie

Nareszcie dołączają do nas Karol i Wojtek. Już razem, zostajemy rozpieszczeni przez szefostwo w Çarşamba

Wczoraj wieczorem na szczycie jednego ze wzgórz miasta Samsun zjednaliśmy się wreszcie z oddzielonymi od nas Karolem i Wojtkiem.

Przez ostatnie dwa dni chłopaki ładnie przycisnęli pokonując 335km i 5000m przewyższenia! Chapeau bas!

Nasze rozstanie trwało aż 10 dni!

Do późna wymienialiśmy się opowieściami o poznanych osobach i wydarzeniach.

Wschód słońca nad naszym obozowiskiem

Poranek spędziliśmy uciekając od słońca serwisując rowery. Zaciekawiony ujadaniem psa, podszedł do nas właściciel pola, na którym rozbiliśmy obozowisko. Po tradycyjnej rozmowie na migi w kwestii wyjaśnienia naszej sytuacji zniknął na chwilę by pojawić się zaraz ze świeżo zebranymi figami oraz siatką prażonych orzechów laskowych.

Nasz warsztat polowy

Ze względu na serwisowy poranek, korzystną sytuację kilometrażową oraz ostatnie wyczyny goniących nas chłopaków potraktowaliśmy ten dzień jako “organizacyjny”. Tempo było raczej typu “recovery”.

Cały zespół, zaraz po wyruszeniu z biwaku
Karol na dzień dobry złapał kapcia – najechał na dużą pinezkę
Nowy, letni outfit Wojtka

Przejeżdżając przez miejscowość Çarşamba, zaczepił nas Ali – Turek, wychowany w Australii i zaprosił na posiłek w Şevki Dayı Çarşamba Köftecisi 1974 gdzie zaopiekowano się nami po królewsku.

Ali wykazał się niezwykle uprzejmym gestem. Pokrył znaczącą część naszego rachunku oferując nam talerze przystawek i rekomendując do spróbowania lokalne specjały.

Kanapka na pierwszym planie to Kofteci Ekmek. Fajnie przyprawiona

Mieliśmy okazję skosztować pikantnych, kiszonek przygotowanych z warzyw wyhodowanych przez właściciela knajpy, grillowane warzywa oraz świeży, domowej roboty Ajran.

Pyszności!

Właściciel lokalu, Abdullah, dosiadł się do naszego stolika i przez właściwie cały czas towarzyszył nam, zagadując i opiekując się nami.

Frankowi posmarował ranę kremikiem nawilżającym
Karola wymasował co wg. moich źródeł oznacza wyjątkową sympatię (info otrzymałem na priv od szefa Recep-a z Hoca)
Po drodze mijaliśmy rozległe plantacje orzechów laskowych i cały ich proces suszenia i obierania z łupinek przy użyciu maszyn jeśli się nie mylę (może ktoś w komentarzach podpowie)
Nie wyglądało to na najlepsze warunki pracy. Tutaj, zdaje się, tymczasowy obóz pracowników stworzony z namiotów DIY.

Na koniec dnia znaleźliśmy nocleg w parku nieopodal plaży, gdzie część chłopaków wykąpała się w wodzie o temperaturze wyższej niż powietrze!

Na jutro zapowiadają deszcz, więc rozbiliśmy obóz, tworząc swojego rodzaju bazę. Liczymy na to, że uda się pod tarpem zjeść wspólnie śniadanko i przekoczować najgorsze opady.

Nasza baza wokół hamaka Wojtka

Jeśli jutro będzie czas, postaram się namówi Karola i Wojtka by przygotowali wpis ze swoich przygód z czasu naszej rozłąki.

Dzisiejszy ślad ze Stravy:

Zostań współproducentem przygody, którą przeżyjesz z nami!

Wsparcie czytelników to realne „paliwo” dla tej i następnych wypraw. 5 zł = pakiet danych i wieczorny wpis. 50 zł = woda i węglowodany na 1 dzień pedałowania. 100 zł to już realna pomoc, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli oraz inwestycja w jakość i rozwój dokumentacji. Aby mnie wesprzeć, użyj poniższego przycisku lub puść blika na nr. 665329661.

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

2 Responses

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze