Wczoraj wieczorem na szczycie jednego ze wzgórz miasta Samsun zjednaliśmy się wreszcie z oddzielonymi od nas Karolem i Wojtkiem.
Przez ostatnie dwa dni chłopaki ładnie przycisnęli pokonując 335km i 5000m przewyższenia! Chapeau bas!
Nasze rozstanie trwało aż 10 dni!
Do późna wymienialiśmy się opowieściami o poznanych osobach i wydarzeniach.

Poranek spędziliśmy uciekając od słońca serwisując rowery. Zaciekawiony ujadaniem psa, podszedł do nas właściciel pola, na którym rozbiliśmy obozowisko. Po tradycyjnej rozmowie na migi w kwestii wyjaśnienia naszej sytuacji zniknął na chwilę by pojawić się zaraz ze świeżo zebranymi figami oraz siatką prażonych orzechów laskowych.

Ze względu na serwisowy poranek, korzystną sytuację kilometrażową oraz ostatnie wyczyny goniących nas chłopaków potraktowaliśmy ten dzień jako “organizacyjny”. Tempo było raczej typu “recovery”.



Przejeżdżając przez miejscowość Çarşamba, zaczepił nas Ali – Turek, wychowany w Australii i zaprosił na posiłek w Şevki Dayı Çarşamba Köftecisi 1974 gdzie zaopiekowano się nami po królewsku.
Ali wykazał się niezwykle uprzejmym gestem. Pokrył znaczącą część naszego rachunku oferując nam talerze przystawek i rekomendując do spróbowania lokalne specjały.

Mieliśmy okazję skosztować pikantnych, kiszonek przygotowanych z warzyw wyhodowanych przez właściciela knajpy, grillowane warzywa oraz świeży, domowej roboty Ajran.
Pyszności!
Właściciel lokalu, Abdullah, dosiadł się do naszego stolika i przez właściwie cały czas towarzyszył nam, zagadując i opiekując się nami.




Na koniec dnia znaleźliśmy nocleg w parku nieopodal plaży, gdzie część chłopaków wykąpała się w wodzie o temperaturze wyższej niż powietrze!
Na jutro zapowiadają deszcz, więc rozbiliśmy obóz, tworząc swojego rodzaju bazę. Liczymy na to, że uda się pod tarpem zjeść wspólnie śniadanko i przekoczować najgorsze opady.

Jeśli jutro będzie czas, postaram się namówi Karola i Wojtka by przygotowali wpis ze swoich przygód z czasu naszej rozłąki.
Dzisiejszy ślad ze Stravy:
Zostań współproducentem przygody, którą przeżyjesz z nami!
Wsparcie czytelników to realne „paliwo” dla tej i następnych wypraw. 5 zł = pakiet danych i wieczorny wpis. 50 zł = woda i węglowodany na 1 dzień pedałowania. 100 zł to już realna pomoc, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli oraz inwestycja w jakość i rozwój dokumentacji. Aby mnie wesprzeć, użyj poniższego przycisku lub puść blika na nr. 665329661.










2 Responses
Wojtek minimalizuje opory
Dzisiaj jeszcze zrzucał kolejne setki gramów w sprzęcie (oddawał nam) bo odłącza się od nas żeby zaliczyć kawałek Kaukazu.