Dzień 39 | Gonitwa ku Morzu Czarnemu

Franek dziś w gazie, a reszta ekipy nadrabia oddzielające nas kilometry.

Od 5 dni utrzymuje się nasza passa robienia ok 100km dziennie. Bardzo nas to cieszy. Jedzie się dobrze, krajobrazy są przepiękne i jeśli tak dalej pójdzie, spędzimy sobie trochę czasu nad Morzem Czarnym i w Gruzji.

Pędzimy dalej poboczem na krętych tureckich autostradach po perfekcyjnym asfalcie.

Codziennie wieczorem rozmawiamy z resztą chłopakami (Karolem i Wojtkiem), którzy gonią nas z ciepłym śpiworem dla Janka i częściami zamiennymi.

Rozstaliśmy się już dokładnie 7 dni temu i zaczynamy powoli za sobą tęsknić.

Z wielu względów dystans miedzy nami się do tej pory jakoś bardzo się nie zmniejszył więc rozważamy podjęcie działań by temu zaradzić. Więcej o tym pewnie w jutrzejszym blogu.

W każdym razie Frankowi dzisiaj zapodawała noga, a ja chciałem sprawdzić czy na moim “osiołku” dam radę utrzymywać mu tempa. Po drodze zachwycaliśmy się widokami przypominającymi to jak wyobrażamy sobie Kalifornię (czasami jest może mniej sucho).

Franko miał dzisiaj wenę na robienie wysokiej średniej.
Ciekawe formacje “mini gór” i soczyste pola uprawne (nie wiem co to może być, może ktoś z czytelników wie?)
Śmiejemy się, że w Turcji użyto tych samych assetów co w GTA 5.

Na koniec dnia zjedliśmy sobie po kokorec-u czyli takim chlebie (ekmek) z mięsem.

Mi się marzy powoli jakiś kotlet sojowy z ziemniakami i surówką. Może jutro spróbuję znaleźć bardziej pożywny posiłek ale odnoszę wrażenie, że dosyć ciężko o to w tutejszych miastach. Czasem widuję pełne dania, o których rozmawiałem parę dni temu z wędkarzami w strefach “self service” na stacjach i zajazdach.

Podrzuciliśmy nasze powerbanki do podładowania w hotelu nieopodal naszego miejsca noclegowego i rano (w południe 😂) je odbierzemy.

Janek wjeżdża recepcjoniście do jego strefki by pomóc mu z naszymi cegłami.

Dzisiejszy “prysznic” był ciężki mentalnie bo jest już naprawdę dosyć ciemno i chłodno (myjemy się polewając się wodą z bidonów) ale daliśmy radę.

Korzystając z okazji i autostrad, które nie generują jakichś niesamowitych historii możemy zorganizować jakieś Q&A o naszych rutynach, sprzęcie, rowerach, decyzjach czy czymkolwiek innym. Nie ma złych pytań.

Napiszcie w komentarzach czy w DM na ig etc. swoje pytania, a ja wrzucę odpowiedzi w jutrzejszym blogu jak nic szalonego się nie wydarzy.

Pozdrawiam serdecznie 👋🏼

Dzisiejszy ślad ze Stravy:

Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Chodzę spać trochę później i mam mniej czasu na sen i odpoczynek od reszty zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku lub przesłać blika na nr. 665329661. Dzięki!

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

7 Responses

  1. Czy taka podróż siła własnych mięśni zmienia trochę percepcję na odległości, to jak myśli się o rozmiarze państw / kontynentów?

  2. Ja bym się chętnie dowiedział co na słuchawie. Jakie podcasty i audiobooki umilają wam czas? Dodatkowo ciekawi mnie czy na tym momencie wyprawy uważacie, że byście to powtórzyli (z inną destynacją)? A może 50 dni w siodle to już przeginka?
    Dawać Karola na wizje!
    Pozdro!
    H

  3. Czy jedziecie cały czas, od początku na nawigacji, po wcześniej (w domu) ułożonej trasie? Generalnie coś o planowaniu trasy bym poprosił.
    Kiedy sam jeździłem po Niemczech, Czechach i Holandii w końcu ubiegłego wieku, oczywiście używałem map papierowych i niezbywalnym elementem wieczoru w namiocie było planowanie trasy na kolejny dzień. Czyli była jazda z dnia na dzień.

  4. Ciekawi mnie dlaczego w Turcji jedziecie poboczami autostrad? Wydaje się to niezbyt przyjemne kiedy mijają Cię szybko jadące samochody. Nie ma tam dobrych lokalnych dróg?

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze