Dzień 37 | Zaznaliśmy tureckiej gościnności

Ciekawe interakcje z lokalesami i Turcja pokazuje nam się powoli w swojej najlepszej wersji.

Od razu po wyjściu z namiotu poczuliśmy zapach palonego wilgotnego drewna.

Okazało się, że nad naszym jeziorkiem pojawiło się 4 wędkarzy i w mini piecyku opalanym drewnem pichcili sobie çay.

Gdy zobaczyli w naszym obozie większe poruszenie, zaprosili nas na herbatkę i poczęstowali simitem (takie bajgle z sezamem).

Czajowar na drewno. Zrobiłem też zdjęcie ich herbatki. Spróbuję odtworzyć smak po powrocie do domu.

Dołączyliśmy do ich krzesełkowego kręgu z naszym śniadaniem i porozmawialiśmy sobie trochę przez tłumacza o naszej wyprawie oraz ich kulturze i kuchni. Jeden z nich opowiedział mi również o swoich ostatnich przemyśleniach dotyczących piramidy finansowej, w której bierze udział i zaprosił mnie do niej 🙂

Bardzo miły poranek z Turkami w stylu raczej “slow”, a plany mieliśmy takie ambitne 😂

O 11:30 pożegnaliśmy się jednak i wyruszyliśmy w drogę.

W okolicach miejscowości, w ktorej spaliśmy minęliśmy już zjazd na Ankarę więc wjechaliśmy w obszar odrobinę mniej cywilizowany. Ja osobiście czekałem na ten moment i Turcja nie zawiodła.

Zatrzymałem się specjalnie w połowie fajnego 7% zjazdu dla tego zjęcia. Mieliśmy tu piękną perspektywę na całą dolinę.
Pojawiają się ciekawe łyse formacje, których w naszych częściach świata raczej się nie widuje.
Ten widoczek, już pod koniec dnia, w pięknym słońcu urzekł mnie szczególnie. Niby pole ale jak sawanna, a góry bez drzew wyglądają na zupełnie nietknięte przez człowieka. W Turcji osiedla ludzkie są zwykle tylko w dolinach.
Golden hour robi tutaj robotę.

Na koniec dnia stanęliśmy w miejscowości Atkaracalar by złapać na mieście kolację i zakupić śniadanko. To już powoli nasz turecki zwyczaj – siadamy sobie z zimną colką przy stoliku z widokiem na ulicę i wspominamy wydarzenia dnia.

Po zmroku zaczęliśmy kierować się w stronę pól poza miastem by znaleźć nocleg. Janek jeszcze przystanął w sklepie po butelkę Limonaty (mój i Janka ostatnio ulubiony napój) gdy zaczepił nas elegancki facet pytając co tu robimy.

Korzystając z okazji zapytałem czy miałby jakąś sugestię gdzie możemy się rozbić i tradycyjnie rozpoczęło się miejskie zamieszanie z nami w centrum. Wszyscy chcieli nam pomóc, proponując çaj, jedzenie i ostatecznie również wskazując dogodne miejsce na nasze namioty.

Stary szef z młodym szefem wsiedli do białego BMW i kazali za sobą podążać obiecując źródełko z ciepłą wodą.

My w bocznych uliczkach pełni ekscytacji i ciekawości tego co los i ludzka gościnność nam tym razem przyniosą.
Szczęśliwi z szefostwem. Dali nam kontakt do siebie i powiedzieli żeby dzwonić i powoływać się na nich w razie kłopotów.

Nie skłamali. Woda w źródełku jest cieplutka więc wypluskaliśmy się w niej bez wstydu (mimo, że oryginalnie to pewnie wodopój dla bydła).

Rozbiliśmy namioty na pobliskim polu i powoli kierujemy się do spania bo dzień był długi i pełen wrażeń.

Btw. Dziękuję wszystkim czytelnikom za słowa wsparcia w komentarzach pod ostatnim postem. To wiele dla mnie znaczy, że wciąż czytacie. Każde dobre słowo napędza mnie do działania. Pozdrawiam 👋🏼

Dzisiejszy ślad ze stravy:

Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Chodzę spać trochę później i mam mniej czasu na sen i odpoczynek od reszty zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku lub przesłać blika na nr. 665329661. Dzięki!

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

13 Responses

    1. Karol ciśnie dalej po 28 września. Może coś czasem wrzuci. Józek płynie żaglowcem do Brazylii, a ja zbieram na następne wyprawy i może coś powrzucam w międzyczasie.

    1. Chłopaki spotkali po drodze solo bikepackera i sobie z nim aktualnie jadą. Wychodzi im tak po 90-100km dziennie jak nam. Możliwe, że poczekamy na nich jeden dzień nad morzem czarnym bo mamy dobry czas jeśli utrzymamy takie tempo. Jeśli oni nadłożą 20-30km dziennie to się akurat złoży bo za 3-5 dni już będziemy.

    1. W Turcji bardzo mało bo jedziemy wzdłuż większych dróg. Wcześniej zające, jeleniowate ale nic jakiegoś ekstra tbh. Chyba nas jest trochę za dużo i się orientują.

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze