Cz.1
Wstaliśmy o 7:30. Udogodnienia w postaci prądu, wody i internetu sprawiły, pożegnaliśmy się z naszymi gospodarzami dopiero o 10:30 (zobacz wpis z dnia 16).

O 13 wjechaliśmy 750m przewyższenia i zatrzymaliśmy się na lunch w altance o nazwie PETOKRAKA.

Janek na pierwszych 2km podjazdu ponownie stracił jedną ze szprych. Jednak Wojtek w pogoni za KOM popędził pierwszy i nie było komu jej naprawić wcześniej niż na szczycie.

Ja, Józek i Franek podążając główną drogą, po wcześniejszym ustaleniu, że Wojtek poczeka na nie oczywistym zakręcie, zgubiliśmy się i nadłożyliśmy ok. 250m wertykalnych. Okazało się, że Wojtek po skonsumowaniu 2 żelów energetycznych poczuł krew i zostawił nam tylko strzałkę, której nikt z nas nie zauważył. (Zdobył 5 miejsce na tym pierwszym odcinku)

Teraz, mając na koncie 38km i 1050m przewyższenia siedzimy przy drodze we wsi Vlase skąd kierujemy się już w stronę Macedonii. By dotrzeć do celu czekają nas jeszcze dwa mniejsze podjazdy łącznie na 800m, zakupy i poszukiwanie spota do spania.
By zregenerować się lepiej po wczorajszym dłuższym wpisie pewnie zakończę na dziś.
Nie przewiduje już żadnych fajerwerków, a wyspać się człowiek też kiedyś musi.
Cz. 2
Zjeżdżając z drugiego podjazdu ok 17:30 trafiliśmy do miasta Vranje.
Zrobiliśmy szybkie zakupy na śniadanie i pojechaliśmy na główną ulicę zjeść street food. W Serbii bardzo popularne jest mięso z grilla w bułkach Lepinja. Można sobie skomponować kanapkę coś na wzór subway-a etc.

Jest to niesamowicie tanie. Ja jadłem Plaskovica Velka – 200g mięsa mielonego z boczkiem i serem z różnymi dodatkami – tzatziki, serkami i innymi bajerami to 280 dinarów czyli niecałe 10zł.

Tu się na dobra sprawę nie opłaca chodzić na zakupy do sklepów. To oczywiście fast food – pewnie niezbyt zbilansowane jako podstawa diety ale lista dań w tych street foodach jest długa. Może nie wszystko jest tak ciężkie jak Plaskovica.
Dowiemy się przy następnej wizycie bo jutro już wjeżdżamy do Macedonii.
Jest 21:30, a ja się wylogowuje do spanka.
Ślad z dzisiejszej Stravy:
Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Muszę też chodzić spać trochę później, a przez to mam mniej czasu na sen i odpoczynek niż reszta zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku. Dzięki!










3 Responses
🤩
Najlepszy Team!!!! Czekamy na kolejne blogi!
👍