Dzień 45 | Rozstaliśmy się po raz kolejny

Niesamowicie efektywny dzień w drodze zwieńczony idealnym miejscem noclegowym

Wojtek z rana odłączył się od ekipy i wyruszył na najwyższą wyasfaltowaną przełęcz w Kaukazie.

Nasze ostatnie wspólne obozowisko
Pożegnanie wśród siat (na takim wyjeździe są w cenie)

Jak już wspomniałem w poprzednim wpisie wyruszyłem z obozu razem z Wojtkiem przed resztą ekipy by wymienić ekran w pobliskim mieście, co udało się załatwić bardzo sprawnie i w wyjątkowo dobrej cenie.

Gdy chłopaki dołączyli do mnie, rozpoczęliśmy strzaskanie kilometrów.

Przez deszczową pogodę mieliśmy cały dzień niesamowicie korzystny wiatr w plecy, przy czym udało się uniknąć jazdy podczas opadów.

Z tego wszystkiego wyszła nam średnia 27km/h na 130km 🫨

Robiliśmy mało postojów, a na koniec udało się znaleźć zadbany park nad samym brzegiem morza, z pięknym widokiem i idealnym miejscem noclegowym.

Gdy przyjechaliśmy było jeszcze jasno. Morze wyglądało na wściekłe. Fale rozbijały się o kamienie zniechęcając do kąpieli nawet wodnika szuwarka (tak ochrzcił Janka Tadek, nawiązując do jego zamiłowania do pływania).

Korzystając z ciepłej wody w umywalkach i Tureckiego rodzaju toalety (dziura w podłodze), udało nam się również zorganizować ciepły prysznic DIY. Ciężko o lepsze warunki za darmo.

Wprowadzamy się do naszego domku. Rowery wylądowały na ganku, a my bez namiotów możemy spać spokojnie (liczymy, że jakoś strasznie nie będzie w nocy zacinać bo szyby są ażurowe)

Wieczorem mieliśmy mały kryzys wiary bo w domku zawitał syn właściciela, który przez translator powiedział, że wstęp tutaj jest zabroniony. Korzystając z naszej charyzmy oraz wyjątkowo dobrze odbieranej historii, dogadaliśmy się.

Po 15 minutach przyszedł do nas pan Ali Misir i osobiście rozpostarł nad nami ramię swojej opiekuńczości.

Zapewnił również protekcję w razie kłopotów ze strony służb mundurowych

Dzień wyjątkowo udany i efektywny mimo pogody i misji specjalnej z moim smartphonem.

Będziemy dziś dobrze spać 😴

Btw. Wojtek dojechał aż do Trabzon i zdaje się, że nawet dalej co oznacza co najmniej 165km. Polecam dać follow Wojtkowi na Stravie i przejrzeć sobie jego staty oraz best efforts. Kolega ma b. mocne wyrypy na koncie :))

Dzisiejszy ślad ze Stravy:

Zostań współproducentem przygody, którą przeżyjesz z nami!

Wsparcie czytelników to realne „paliwo” dla tej i następnych wypraw. 5 zł = pakiet danych i wieczorny wpis. 50 zł = woda i węglowodany na 1 dzień pedałowania. 100 zł to już realna pomoc, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli oraz inwestycja w jakość i rozwój dokumentacji. Aby mnie wesprzeć, użyj poniższego przycisku lub puść blika na nr. 665329661

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

5 Responses

    1. Okazalo się, że jak przetrę szkiełko na aparacie to wychodzą lepsze 🤭 problem tkwi w tym ze zwykle niewiele rzeczy mam czystych. Muszę sobie ogarnąć case-a z zasłanianym aparatem i wozić chusteczki do okularów

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze