Gdy obudziliśmy się, Simona już z nami nie było.
Zostawił nam kartkę pożegnalną, w której napisał podziękowania za wspólny czas i wyjaśnienie sprawy. Przyzwyczajony do wstawania rano, postanowił skorzystać ze sprzyjającego wiatru i wyruszył o 8:00 w drogę. Zaprosił nas do kontaktu by złapać się gdzieś w Gruzji.

Zrobił słusznie bo gdy o 11 zebraliśmy obóz, rozpadał się deszcz, który lał nieustannie do samego wieczora, zmieniając jedynie intensywność.
Jechaliśmy, znosząc niesprzyjające warunki pogodowe, tyle km na ile pozwoliły nam nasze zmarznięte i przemoczone ciała.


W Ordu, zatrzymaliśmy się by zjeść ciepły posiłek, wypić po szklance Çay-u i ogrzać się zanim wyruszyliśmy w kierunku pobliskiego pola kempingowego.


Na miejscu pod dachem ugościli nas strażacy, którzy mają swoją bazę na terenie publicznego ośrodka wypoczynkowego (a przynajmniej ja tak bym to miejsce określił).
Update – jednak zostaliśmy za to skasowani, na co nie narzekaliśmy.
Mój telefon dzisiaj zaczął świrować już dosyć poważnie – przed chwilą miałem sky zielony ekran. Jutro jedziemy na misję do Bulancak, by zorientować się w kosztach wymiany ekranu mojego dziadka (4 letni iPhone XS z drugiej ręki) i tego co można taniego kupić na tymczas.
Dzisiejszy ślad ze Stravy (wiele razy zapomniałem wznowić nagrywanie więc tak naprawdę nabiliśmy ok 80km):
Update z rana
Wojtek z rana pojechał na Kaukaz.
Wyruszyłem z nim by w Bulancak naprawić telefon, który wczoraj wieczorem poddał się.
Wymieniłem w mieście ekran, dzięki czemu przywrócono mu prawie pełnię sprawności.

Teraz czekam na resztę chłopaków w „Salonie”, gdzie zostałem poczęstowany herbatą. W zamian zaoferowałem naklejkę (nie mam gotówki) oraz zdjęcie ze mną i „ciekawostkę” (czyli ja i nasza historia).

Salon to zdaje się takie miejsce socjalnych spotkań panów, gdzie pije się czaj, pali papierosy i gra w Remmikuba. Panowie nie pozwolili mi zrobić zdjęcia, więc podejrzewam, ze dochodzi tutaj element hazardu.
Zaraz, mimo deszczowej pogody, wyruszamy spowrotem w drogę bo terminy nie mają litości 🤷♂️
Zostań współproducentem przygody, którą przeżyjesz z nami!
Wsparcie czytelników to realne „paliwo” dla tej i następnych wypraw. 5 zł = pakiet danych i wieczorny wpis. 50 zł = woda i węglowodany na 1 dzień pedałowania. 100 zł to już realna pomoc, gdy sytuacja wymyka się spod kontroli oraz inwestycja w jakość i rozwój dokumentacji. Aby mnie wesprzeć, użyj poniższego przycisku lub puść blika na nr. 665329661










4 Responses
Noo! Siema.Czekalismy od rana na wpis
Siema! Napotkałem utrudnienia technologiczne ale już wszystko pod kontrolą :))
Zatrzymaliście się niedaleko lotniska, wygląda na to, że wybudowanego na sztucznej wyspie… Spojrzałem na jego stronę, a tam przywitało mnie przesłanie szefa tureckich portów lotniczych na Dzień Demokracji i Jedności Narodowej. O kurcze! Ciężki klimat tam mają.
https://dhmi.gov.tr/Sayfalar/Havalimani/Ordugiresun/HaberDetay.aspx?q=1027
Dużo jest ogromnych flag, sztandarów z twarzami „przywódców” oraz oprawionych w ramki podobizn w lokalach. Turcja komunikuje autorytarność na każdym możliwym kanale.