Dzień 40 | Pytania i Odpowiedzi

Zbliżamy się do Morza Czarnego i odpowiadamy na pytania zebrane przez ostatnią dobę.

Jesteśmy już 40 dni w drodze. Pokonaliśmy ok 3300 km i 27000 m przewyższenia. Wjechaliśmy do Azji.

Z tej okazji postanowiłem zrobić sesję Q&A.

Ale najpierw szybka galeria zdjęć z dzisiaj:

Suchuteńko ale pięknie.
Gór coraz mniej. Do Samsun leżącym nad Morzem Czarnym zostało nam ok 70km.
Dostawa warzyw w Havza
Przepyszne Kofteci z Grilla w Güneş Köfte Salonu w Havza. Polecamy. Szefostwo rozpieszcza i nawet dosiada się do stolika a by pogadać i poskrolować przy klientach roleczki.
Dzieciaki zachwycają się naszymi rowerami, a ci wiedzieli na co patrzą. Moje korby Deore XT z 2005 r. zrobiły na nich wrażenie 😂

Dzisiejszy ślad ze Stravy:

Q&A

Dziękuję wszystkim pytającym. Wybaczcie, że nie wspomnę konkretnych nicków etc. ale moje możliwości redakcyjne i czas są tutaj mocno ograniczone.

Polacy na trasie?

Z tego co wiem, poza Polską, do tej pory spotkaliśmy jedną polkę w Serbii pod sklepem w małej wiosce. Przyjechała z mężem Serbem do lokalnego sklepu i mówiła, że wykłada na uczelni gdzieś w Polsce i mieszka sobie 50-50 tu i tam.

3×8?

Napędy mamy bardzo różne.

Karol ma 3×8.

Ja (+Tadek i Józek jeśli dobrze pamiętam) mamy 3×9.

Janek ma 2×9 ale odkręcił przednią przerzutkę bo mu przywierała gdy stawał w korbach.

Wojtek i Franek mają nowoczesne kasety 11 biegowe typu gravelowego – Shimano GRX i SRAM Rival/Apex. Franek ma 1 blat z przodu, a Wojtek 2.

Tak naprawdę najważniejsze w napędzie jest to żeby miał dobry zakres przełożeń.

Sama ilość biegów zwiększa tylko dopasowanie “kadencji” (tego jak szybko obracasz korbą) do twoich preferencji.

Fajnie jest jak masz mały blat z przodu np. 22T (ilość zębów) i duży z tyłu np. 34T i w górę. Jest wtedy miękko jadąc pod górę. Ja np. mam ratio (najmniejszy blat z przodu / największy z tyłu) 0.6, a Wojtek mimo że ma 2×11 ma tylko ok. 1.

Jemu to nie do końca przeszkadza bo ma tyle mocy, że może sobie deptać po tych “twardych” przełożeniach i potem na nas czeka albo w ogóle zjeżdża do ostatniego i podjeżdża jeszcze raz z nim.

Franek i Janek na najbardziej stromych podjazdach stają w korbach i też dają radę.

Mój „osiołek” z szerokim zakresem przełożeń.

Chyba nie skłamię jeśli powiem, że ze względu na zdrowie kolan i dla komfortu dobrze jest mieć “miękko”. Gwoli ścisłości jedzie się wtedy troche wolniej ale wymaga to mniej siły.

Osiołek oryginalny – GT Karola – też ma szeroki zakres

Ubezpieczenie dodatkowe: jak to wygląda poza EU?

Kupiliśmy ubezpieczenie NNW i medyczne na wskazane kraje. Niektórzy mają też małe ubezpieczenie sprzętu czy OC rowerzysty. Różni ubezpieczyciele różnie traktują “bicycle touring” – niektórzy jako forma transportu osobistego, a niektórzy jako sport extremalny.

Staramy się nie dowiedzieć się czy w razie wypadku będzie problem z wypłaceniem odszkodowania. Takie proper ubezpieczenie na 2 msc. sportów ekstremalnych wychodzi 2k PLN+…

Największa prędkość?

Tylko ja i Wojtek rejestrujemy ślady GPS i prędkość.

Wojtkowi wyszła któregoś razu na zjeździe o długości 10 km średnia 55km/h i v-max 72km/h. Ale obstawiam, że Karol jechał szybciej – pewnie ok 80+. Było to w bułgarskich górach.

Najlepsze zwierzę na trasie?

Z tym mamy nie najlepsze staty. Podróżujemy w dużej grupie więc zwierzęta chyba się nas boją. Widzieliśmy sporo drapieżnych ptaków, b. dużo dzikich zajęcy i saren.

Warto wspomnieć też o kangalach.

Nie wiem czy to najlepsze czy najgorsze ale 2 dni temu grupa ok. 5 takich ogromnych pasterskich psów przebiegła 3m od naszego obozowiska (gdy siedzieliśmy sobie w krzesełkach) wyjąc i szczekając na jakieś odległe „cele”. Najwyraźniej nas za zagrożenie nie uznały.

Czasem stoją przy drodze, pilnując stad bydła, niektóre z obrożami, na których widnieją 5-10cm szpikulce, chroniące je przed atakami innych zwierząt, które celują w szyję. Szczerze mówiąc, mrozi to krew w żyłach.

Fota z internetu – wyglądają jakoś tak. Choć nie wszystkie są takie masywne.

Kolega, bikepacker poznany w Turcji- Simon (jeśli czyta pozdrawiamy!) pokazywał nam zdjęcia spotkanych skorpionów oraz filmik z lisem, który napastował go całą noc, w ogóle nie bojąc się go.

Fota Janka

Rzecz jakiej najbardziej brakuje w ciągłej podróży?

Ciepłego prysznica lub nawet po prostu ciepłej wody jak kilka dni temu gdy ugościli nas tureccy szefowie w Hoca.

Aczkolwiek całokształt doświadczenia w pełni ten brak wynagradza. Dodatkowo gdy już ten prysznic nam się trafia, doceniamy go o wiele bardziej niż w innych okolicznościach.

Jakie jest “go-to” śniadanko?

Każdy ma trochę inne i zmienia się to w zależności z dostępnością produktów w danym kraju.

W Polsce i na Słowacji często jedliśmy nabiał – twarogi z dżemem etc. Na Węgrzech i w Serbii były zwykle zbyt słone na nasze kubki smakowe.

Jemy dużo kanapek, słodkich bułek i kefirów, jogurty z płatkami, popijamy to często kawką.

Co czeka na końcu trasy?

Mamy różne daty odlotów. Ja chciałbym spędzić trochę czasu w Gruzji bo z Wojtkiem wylatujemy 3 dni po Franku i Janku, a Karol nie kupił biletu więc czas pokaże.

Jak ważna jest jakość sprzętu?

Nie tyle sama jakość, co dopasowanie do zadania ale imo jest b. ważna.

Nie warto oszczędzać na kołach (w szczególności szprychach), pedałach, napędzie, hamulcach czy śpiworze.

Czy wielkość teamu optymalna?

Ilość osób wpływa na ilość awarii i przypadkowych wydarzeń, ilość spraw do załatwienia na mieście etc.

Wszystko to wymusza postoje więc warto dostosować planowaną ilość pokonywanych kilometrów i czas trwania podróży/destynację.

Warto też uzgodnić wcześniej oczekiwania co do “jakości” doświadczenia. To robi się bardziej skomplikowane wraz ze wzrostem ilości osób w zespole.

My docieramy się w tych kwestiach na bierząco i myślę, że z czasem każdemu się w końcu wyklaruje czego najbardziej chce od takiej podróży i w ile osób jest dla niego optymalnie.

Poradnik sprzętowy: w co warto inwestować, a co jest całkiem do d**y?

Już trochę wspominałem powyżej ale sprzęt jest zależny od rodzaju podróży, destynacji, pory roku, docelowego tempa, ilości bagaży / oczekiwanego komfortu.

Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że na przyszłość wybrałbym rower z troche bardziej agresywną geometrią (coś pokroju stalowy gravel) i spróbowałbym się lżej spakować – np. 1 os. namiot, duży framebag i wiele mniejszych sakw zamiast dużych tylnych.

Wtedy jednak bardziej efektywnie wykorzystuje się moc swoich mięśni i ogranicza opory aerodynamiczne oraz wagę. Jednak spędzamy większość czasu w siodełkach, pedałując więc największy komfort tkwi w rowerze i systemie do spania.

Wszystko to jest kwestia niesamowicie indywidualna.

Chętnie wskażę kierunek sprzętowy na priv na podstawie moich doświadczeń, tego co usłyszałem w podkastach i tego co zaobserwowałem u kolegów oraz innych, spotkanych po drodze podróżników.

Czy taka podróż siłą własnych mięśni zmienia trochę percepcję na odległości, to jak myśli się o rozmiarze państw / kontynentów?

Odległości i przewyższenia stały się dla mnie o wiele mniej straszne gdy pokonaliśmy już kilka podjazdów i zobaczyliśmy ile tych km wyszło gdy zsumowaliśmy wszystkie, nawet te mało efektywne dni.

Wydaje mi się jednak, że nie wyjechaliśmy jeszcze w ogóle z cywilizacji, a co za tym idzie, nie mamy dobrego wyczucia rozmiaru kontynentów. Co najwyżej wyczucie cywilizowanej Europy.

Asfaltowe drogi zdecydowanie zmniejszają odczuwanie odległości.

Każdy km zrobiony po piaszczystej ścieżce jest jak kilka km na asfalcie, a wiemy, że nie przez każdy kraj czy kontynent da się przejechać po utwardzonych drogach.

To jeszcze przed nami!

Na razie mamy jakoś tyle i idzie nam dosyć przyjemnie.

Co na słuchawie? Jakie podcasty i audiobooki umilają wam czas?

Ja słucham: Adventure Sports Podcast, K3, Seek Travel Ride, F1 Beyond the Grid, F1 Nation, Wydawnictwo Czarne Między Seriami, Kelly Corrigan Wanders. Z muzyki: Talk Tak, America, The Police ale mało – głównie podkasty.

Janek: Podkast Historyczny, Wiedźmin Audiobook, wiem też że na podjazdach lubi posłuchać motywującej muzyki :))

Franek: Tonfa, Pezet, Jan rapowanie, ogólnie rap Polski i zagraniczny

Ciekawi mnie czy na tym momencie wyprawy uważacie, że byście to powtórzyli (z inną destynacją)? A może 50 dni w siodle to już przeginka?

Krótko: tak – będą inne wyprawy małe i duże i nie – 50 dni to dla nas nie jest przeginka.

Ja najchętniej jechałbym dalej ale obowiązki wzywają. Wracam na rower jak zbiorę środki.

Czy jedziecie cały czas, od początku na nawigacji, po wcześniej (w domu) ułożonej trasie?

Przez pierwszą część wyprawy – aż do granicy z Turcją jechaliśmy wg. “gpx-a” który ustaliliśmy przy użyciu aplikacji komoot, wgranego do wahoo Karola i garmina Wojtka.

Teraz nawigujemy również przez aplikację  komoot ale ustalamy sobie nowe cele codziennie rano.

Mamy pogląd na całość trasy na wspólnym koncie, dzielonym przez wszystkich uczestników wyprawy.

Komoot pokazuje wszystkie dane, które są nam potrzebne do nawigowania na rowerku.

Ciekawi mnie dlaczego w Turcji jedziecie poboczami autostrad? Wydaje się to niezbyt przyjemne kiedy mijają Cię szybko jadące samochody. Nie ma tam dobrych lokalnych dróg?

Jedziemy legalnie drogami szybkiego ruchu bo chcieliśmy nadgonić “stracone” dni podczas awarii i uszczerbków na zdrowiu w pierwszej części wyjazdu.

W niektórych częściach Turcji nie ma dobrych dróg objazdowych, a jeśli są często prowadzą przez góry z dużą ilością przewyższeń, na które nie do końca mamy czas czy chęci. W sumie częściowo po prostu “tak wyszło” gdy się rozdzieliliśmy.

Karol i Wojtek dzisiaj trzaskali kilometry po górach bo tak sobie zaplanowali.

Na tych wielopasmówkach pobocza są bardzo szerokie więc to nam nie przeszkadza.

To tyle na dzisiaj.

Dzięki za pytania i zapraszam na dm lub do komentowania jeśli chcecie dowidzieć się czegoś więcej!

Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Chodzę spać trochę później i mam mniej czasu na sen i odpoczynek od reszty zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku lub przesłać blika na nr. 665329661. Dzięki!

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

Jedna odpowiedź

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze