Dzień 22 | 3h wspinaczki w Bułgarii – 28km, 1300m wzniosu

Największy podjazd europejskiego etapu naszej podróży.

Dzień rozpoczęliśmy od niwelowania awarii. Ja i Janek po wymianie łańcuchów na SRAM straciliśmy 3 najcięższe biegi. Niby miały być kompatybilne ale są chyba odrobinę szersze i haczą. Wojtek i Karol łatali dętki po ostatnich ekscesach i wczorajszym przyjeździe nad rzekę.

Pęsetą wyjąłem ok 20-30 kolców z moich opon. Wszyscy mieliśmy tak samo. Lokalni mechanicy rowerowi ostrzegali nas przed tą rośliną. Mi się upiekło – polecam Continental Contact Plus. Chłopaki mają Schwalbe Marathon i one też dają radę.

Ok 11 ruszyliśmy pokonać największy podjazd stricte europejskiego etapu naszej podróży. 28km, 1200-1300m wzniosu.

Idealny warun. Troche cienia, miły wiaterek, i super asfalt. Na takich długich podjazdach każdy wchodzi w swój rytm oparty o dostępne przełożenia i naturalną kadencję. Przez to zwykle jedziemy oddzielnie wchodząc w taki trans/medytację/stan mindfulness.
Janek na serpentynach podczas dzisiejszej wspinaczki.

Gradient był fajny bo stabilnie między 5-10% także miło się mieliło. Trwało to ok 3h. na zjeździe pobiłem swój rekord na 10km na stravie – średnia to 46,6km/h 😂

Myślę, że wszyscy (prawie) obawialiśmy się tego podjazdu, a okazał się nawet przyjemny i bardzo satysfakcjonujący.

Chłopcy po tym jak zostawili mi i Jankowi wskazówki o tym jak dotrzeć do źródełka wody, przy którym na nas czekali hehe

Na dole wylądowaliśmy w mieście Goce Delcev gdzie zrobiliśmy zakupy i pojechaliśmy dalej szukać miejsca na spanie.

Bałkańskie miasteczka mają sporo uroku m.in. dzięki tym tradycyjnym dachówkom i charakterystycznej roślinności.

W Dolno Drianovo, podczas uzupełniania wody ze źródełka podszedł do nas chłopak, który polecił nam super lokalizację na obóz nad rzeką.

Pozdrawiamy!
Widok z Goce Delcey. Bułgaria, póki co , zachwyca swoimi rozciągniętymi krajobrazami i wielo-planowością. Zdjęcia tego nigdy nie oddadzą.

Teraz, już po kolacji, zmęczony po całym dniu piszę tego krótkiego bloga i zaraz lecę spać.

Dobranoc!

Btw. w Bułgarii przesunął nam się czas o godzinę do przodu.

Ślad ze stravy:

Aktualności

Józek i Tadek czilują w Grecji o czym można przeczytać w ich wpisie gościnnym pod tym linkiem 👈🏼.

Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Muszę też chodzić spać trochę później, a przez to mam mniej czasu na sen i odpoczynek niż reszta zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku. Dzięki!

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

4 Responses

    1. Tutaj niestety nie znają takiego pojęcia jak piwo zero. Dosłownie dziś zrobiłem zdjęcie piwa „non-alcoholic” o zawartości 0.5% alkoholu 🫣 Lody były ofc jak zawsze

  1. Cześć Panowie.
    Piszecie o szprychach, łańcuchach, a jak się mają klocki hamulcowe?
    Przy takich zjazdach załadowany rower waży swoje, wystarczy puścić klamki, a na liczniku od razu 40, weź to teraz wyhamuj…
    Gratuluje siły i kondycji. Jesteście debeściaki.

    1. Okładziny zainstalowaliśmy przed wyjazdem nowe i każdy ma zestaw zapasowych. Na razie trzymają elegancko. Jak się zużyją to będziemy czuć w sile nacisku na klamkach.

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze