Dzień 4 | Rozszerzenie składu

Do składu dołącza nowy członek i wspólnie rozmyślamy o tym dlaczego jedzenie nas tak ekscytuje.

Jedzenie jest jedną z największych uciech podczas podróży rowerem. W życiu codziennym zapominamy o tym by zadbać o siebie lub dać sobie przyjemność i wszystko wydaje się od tego ważniejsze.

Tutaj żywienie stało się jednym z naszych głównych zadań. Zdrowe, najedzone ciało pedałuje o wiele lepiej więc śniadamy dobrze.

Dziś były frankfurterki podsmażane na karmelizowanej cebulce ze “świeżo rozmrożonym” (z biedronki) chlebem orkiszowym i awokado.

Okoliczności sprzyjały przyjemnym doznaniom

Po śniadanku wykąpaliśmy się:

Super odświeżenie na dobry dzień w siodle.

Tego dnia mieliśmy do przejechania niewiele bo mamy sprawy do załatwienia w Nowym Sączu oddalonym o ok. 45km. Małopolska nie ułatwiła sprawy rzucając do pokonania kilka wzniesień o gradientach między 5%, a 15% o długościach od 500m do nawet 5km.

Postanowiliśmy z Jankiem, że na tą okazje przygotujemy bryki i nasze ciała w oczekiwaniu na Józka, który walczył z Decathlonem o nowe pałąki do namiotu.

Rolowanie wszystkiego co boli
Pompowanie ciśnienia w oponach wg. kalkulatorka ze stronki silica by dobrać ciśnienie, które da nam najniższe możliwe opory toczenia przy masie naszych pojazdów i szerokości opon. Podłapałem to z filmików GCN.

Następnie, w pocie czoła, zagryzając gumisiami i opijając się niezliczonymi litrami płynów, minęliśmy kilka takich znaków:

Niezbyt miły widok ale satysfakcja na szczycie jest tego warta 🤞🏼

Zjazdy były przepotężne – osiągaliśmy momentalnie prędkości rzędu 50-60km/h wychamowując by wyrobić się bezpiecznie w zakrętach na górskich serpentynach.

Doturlaliśmy się tak do Nowego Sącza gdzie mając godzinkę zjedliśmy pizzę gigant w Bistro Da Sandro. Bardzo polecamy wszystkim zdrożonym.

Janek udaje, że mu zaimponował rozmiar. Potem coś mruczał, że w sumie ciasto cienkie i nie jest taka duża.
Imo była spora – tutaj dowody.

W pizzerii znalazł nas Tadek, który w między czasie przyjechał pociągiem.

Pierwszy z ekipy dołączających w ruchu.

Obóz rozbiliśmy w pięknym miejscu nad rzeką Kamienicą tuż pod samym miastem. Kilometrażu tego dnia było mało więc w obozie każdy znalazł chwile by zrobić lub omówić to co odkładał i by zadbać o rower.

Tadek zrobił herbatkę z mięty zerwanej za swoim namiotem. Zebrała wysokie noty. Szczególnie, że wyspaliśmy do niej cały cukier jaki mieliśmy 🍬

Widok z obozu:

Kąpiel siadając sobie nago na okrągłych omszałych kamyczkach, po których wartko płynie woda dołącza do chwil, które będę wspominał ze wzruszeniem. A to dopiero początek wyprawy…

Na kolację zjedliśmy kanapeczki i pogadaliśmy sobie w wygodnych krzesełkach.

Jutro odsyłam do domu dobble i karty bo obsługa życia, funkcjonowanie w grupie i czas w naturze nie wymaga dodatkowych bodźców zewnętrznych by czuć się spełnionym.

Wszyscy jesteśmy ciekawi jak dynamika wyjazdu zmieni się gdy będziemy już w pełnym składzie. A będziemy bo Franek skończył przebudowywać rower i jutro (11.08) razem z Wojtkiem i Karolem lądują w Krynicy Zdrój.

Przejazd z dzisiaj:

Do usłyszenia!

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

6 Responses

    1. Na razie wszystko wszystkim bangla poza tym nie wszyscy jeszcze są i jedziemy po dobrych drogach. Review rowerów pewnie w późniejszej części tripka

  1. Świetna inicjatywa. Powodzenia!
    Macie jakąś mapę planowanej trasy do końca podróży? Chętnie zobaczę którędy będziecie jechać 🙂

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze