Czterodniowa Wędrówka w Górach Stołowych z Namiotem

Gotowy plan wędrówki z noclegami na Szczelińcu Wielkim, w Czechach i w Pasterce

Od dłuższego czasu chodziła nam po głowie wspólna wędrówka oraz chęć odwiedzenia sławnych Gór Stołowych. Z uwagi na ograniczony czas urlopowy zdecydowaliśmy się połączyć te cele i upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

Po krótkim przeszukaniu internetu w poszukiwaniu relacji z podobnych wycieczek zorientowaliśmy się, że nic z dostępnych materiałów nie odpowiada bezpośrednio na nasze zapotrzebowanie; stąd pomysł na artykuł opisujący nasze doświadczenia.

Relacja z Wędrówki

Chwilę przed wyjazdem okazało się, że cała Polska jest w alarmach burzowych drugiego stopnia.

Jednak spragnieni przygody, zapakowaliśmy się niezobowiązująco na kilku dniową wędrówkę i pojechaliśmy Pugiem (Peugeot 206) 500 km do prosto w chmurki z trzema piorunami.

Zrzut ekranu pogody w Radkowie na 12 Lipca

Plan był w miarę luźny bo na te 3 dni mieliśmy zarezerwowany jeden nocleg w schronisku i mglisty zarys następnych oraz wstępnie porobione trasy na każdy dzień.

To, plus zapakowany na wszelki wypadek system do spania, skarpetki z wełny merino oraz filtr do wody Platypus QuickDraw.

Biorąc pod uwagę warunki pogodowe szykowaliśmy się na ewentualną improwizację.

Wejście na Szeliniec Wielki | Dzień 1

Gdzie zaparkować za darmo pod Szczelińcem Wielkim?

W trakcie jazdy, sytuacja ewoluowała dosyć dynamicznie. Oryginalnie na pierwszy dzień mieliśmy zaplanowane ok. 4h na czerwonym szlaku z Kudowy Zdrój na Szczeliniec.

Jednak widok górskich grzbietów pokrytych grzmiącymi cumulonimbusami rozwiał nasze nadzieje na ten rozgrzewkowy spacerek do schroniska. Postanowiliśmy skrócić podejście i zaparkować pod Pasterką.

Widok na Szczeliniec Wielki od Strony Radkowa
Widok na Szczeliniec Wielki od Strony Radkowa

Jadąc na miejsce od strony Radkowa przepięknym fragmentem Drogi Stu Zakrętów, zatrzymaliśmy się jednak oportunistycznie na Parkingu Radków – Zielony Las który, jak się okazało, rozpoczyna dwa szlaki na Szczeliniec Wielki.

Szlak na szczyt

Po spakowaniu rzeczy obraliśmy kierunek na pobliskie Wodospady Pośny. Następnie żółtym szlakiem, przez Skalne Wrota, dotarliśmy do szlaku niebieskiego który doprowadził nas na szczyt.

Ścieżka jest przepiękna, dzika i bardzo zielona. Po całej długości wylegiwały się wielkie omszałe kamienie, których struktury robiły dobre wrażenie. Spotkaliśmy tylko kilka osób, a aura się dla nas idealnie rozpogodziła.

Dla zainteresowanych Koroną Gór PolskiSzczeliniec Wielki jest jej częścią. Pieczątka znajduje się przy schodach pod dachem schroniska.

Schronisko na Szczelińcu Wielkim

Schronisko na Szczelińcu ma miłą, pomocną obsługę i dobry UX. Rezerwację zrobiliśmy online, a na miejscu resztę dopłaciliśmy kartą. Cennik do zobaczenia na oficjalnej stronie schroniska.

Dla gości dostępne są ciepłe prysznice, książki, gry planszowe, czajnik oraz trochę naczyń i sztućców.

W barze jest dobre jedzonko w cenach ok. 20-40 zł (kuchnia otwarta jest do 19), a na tarasie przepiękne widoki.

Panorama Chmur z Szczelińca Wielkiego
Panorama Chmur z Szczelińca Wielkiego

Wynajęliśmy łóżka w 10 osobowym pokoju jako jedni z kilku osób, które mimo złej prognozy odważyły się wyjść w góry. Dzięki temu mogliśmy cieszyć się prywatnością i ogromnym pokojem tylko dla nas 🙂

Łóżka jak to w schronisku, niestety trochę twarde i raczej niezdatne do spania poza śpiworem z użyciem własnej poduszki. Warto mieć to na uwadze podczas pakowania.

Polecamy również kamerkę online ze szczytu, dzięki której wiadomo jaka jest pogoda.

Dokładny czas przejścia

Wędrówka ze Szczelińca Wielkiego do Czech | Dzień 2

13 Lipca, Sobota

Obudziliśmy się w środku chmury, z której dość intensywnie padało więc przeczekaliśmy najgorsze i wyszliśmy ok 10:30. Po chwili na szlaku przestało padać całkiem co jak na środek lata dało warun idealny.

Na ten dzień mieliśmy długą listę atrakcji rozpościerającą się wzdłuż czerwonego szlaku wiodącego do “schroniska” Chata Hvezda gdzie planowaliśmy zakończyć dzień. Niestety do samego wyjścia z samochodu nie udało się tam dodzwonić, na co przygotowaliśmy się biorąc namiot.

Atrakcje Gór Stołowych

Skalny Labirynt

Ciekawe formacje skalne, wąwozy i różnego rodzaju przejścia. Niektóre z nich założyciele ponazywali inspirując się zwierzętami, które im przypominały.

“Fajne takie zoo tylko dla kamieni. Niektóre maja śmieszne kształty, niektóre budzą respekt. Tylko, że jak to w zoo, te kamienie są zamknięte za barierkami i dużo ludzi je ogląda. (…) wyglądały na trochę zestresowane (…)” Matylda Pasek

Redakcja bloga Kamienie w Terenie jednogłośnie stwierdza, że woli doświadczać zarówno zwierząt jak i kamieni na wolności. Zdjęć im nie robiliśmy, napewno internet jest ich pełny.

Obowiązuje limit 400 wejść na godzinę. Bilety (normalny 7 zł) można kupić na stronie Parku Narodowego Gór Stołowych gdzie również sprawdzicie ich dostępność.

Broumowskie Ściany

Raj dla koneserów dzikich kamieni. Magiczny las, mało uczęszczany szlak, dużo mchu no i bardzo dużo niezwykłych, inspirujących kamieni. Po dłuższym zastanowieniu, otwierają siódmą czakrę.

Podczas spaceru w głowie powstają pytania: Jak to to możliwe, że takie kamienie powstały? Czy to magma się tak uformowała? Czy to woda? Czy to wiatr? Czy tu było kiedyś ocean? Nie wiemy. Ale to bardzo uziemiające i wyciszające doświadczenie.

Zdjęcia były trochę nie postarane i niezbyt oddają uczucia jakie towarzyszyły nam podczas tej kamiennej uczty. W każdym razie nie bierzcie nas na słowo i sprawdźcie sobie sami.

Broumowskie Steny odhaczaja wszystkie checkboxy redakcji KWT.

Kamienna Brama

Ładna formacja, która wygląda jak but wspinaczkowy. Warto zerknąć. Po przejściu przez bramę czeka nas elegancka panorama Czeskiej krainy.

Kamienna brama w górach stołowych po stronie czeskiej. Wygląda jak but wspinaczkowy
Kamienny but raczej
Panorama ze Skalnej Bramy
Panorama ze Skalnej Bramy – warto rzucić okiem

W tej okolicy warto pilnować szlaku. My się trochę zgubiliśmy i musieliśmy nadrabiać pod górę mało interesującą leśną drogą.

Skalní Divadlo

Skalne dziwadło. No i faktycznie dziwowaliśmy się co niemiara. Bardzo ładne kamienie. Ale byliśmy już zmęczeni i chcieliśmy zjeść coś ciepłego, a następnie na jakiś czas przyjąć pozycję horyzontalną.

Skalne Divadla
Skalne Divadla

Nocleg w Czeskich Górach Stołowych na budżecie

Chata Hvezda

Niestety mamy raczej słabe doświadczenie z tym miejscem. Telefonu nie odbierają, na maila nie odpisują, informacje w internecie są rozbieżne. Chcieliśmy tam spać, albo chociaż zjeść jedzonko. Ale niestety miejsce w sobotę jest otwarte tylko 11-17. My byliśmy o 19. Z zewnątrz całkiem wygląda ciekawie no i dosyć malownicze otoczenie.

Noclegu raczej nie się tam nie zazna, mimo oznaczenia jako schronisko na większości map turystycznych fizycznych, online i rozstawionych na szlaku.

Po rozczarowaniu Chatą Hvezda zeszliśmy z grani by poszukać noclegu w pobliskiej wsi Hlavňov.

Hostinec U Doležalů

Najpierw trafiliśmy do ww. Hostinca.

Generalnie wszystkie drzwi były zamknięte. W zasięgu wzroku nie było żadnej łatwo przyswajalnej informacji o tym czy miejsce jest otwarte. Zajrzeliśmy przez okno, za którym siedziało sobie pare osób w atmosferze prywatki i rozmawiali po cichu.

Nie wiedząc czy pukać, czy o co ogólnie chodzi, weszliśmy przez pierwsze zamknięte drzwi do przedsionka. Leżały tam jakieś starocie i znów, żadnych znaków komunikujących kierunek ruchu, recepcji czy innych powszechnych oznaczeń dyspozycyjności przedsiębiorstwa.

Pomimo, że chwilę pokręciliśmy się w miejscu, dyskutując nerwowo czy wypada tak komuś wchodzić do jego biznesu, nie daliśmy się odstraszyć i weszliśmy przez kolejną parę zamkniętych drzwi…

W lokalu zapadła cisza, a oczy miejscowych śledziły każdy nasz krok. Przywitaliśmy się cichutko nie chcąc przeszkadzać i powędrowaliśmy w kierunku wyjścia do ogródka z nadzieją, że w końcu usiądziemy po długiej wędrówce i skorzystamy z dóbr cywilizacji.

Gdy przechodziliśmy przez próg, zostaliśmy skonfrontowani przez właściciela komunikatem werbalnym. Niestety nie mówił po angielsku ale na podstawie tłumaczeń jego gości, zrozumieliśmy, że zdziwił się, że tak sobie wchodzimy. My też się zdziwiliśmy, że tak sobie weszliśmy.

Przeprosiliśmy tak jakby, a przynajmniej mową ciała bo było nam bardzo niezręcznie. Gospodarz zapytał chcemy piwo ale odmówiliśmy pytając o nocleg i kofolkę.

Kofolki nie mieli ale za to nocleg był dosyć tani bo ok. 400 CZK (~70zł).

Niestety okazało się, że można płacić tylko gotówką, a najbliższy bankomat jest w miasteczku oddalonym o 5 km.

Pokręciliśmy się jeszcze chwilę szukając sposobu na dogadanie się, np. przelew bankowy czy inne sposoby, jednak tubylców interesowała jedynie gotówka.

Wyszliśmy z lekką ulgą i zmieszani wrażeniem, że byliśmy pierwszymi turystami jakich w tym mieście spotkano…

Ryba na Hrazi

Bardzo uprzejmy lokalny mieszkaniec, który wyglądał jak kolejne wcielenie Janosika, oraz dziecko na rowerze bez opon z własnej inicjatywy zaoferowali nam pomoc.

Po krótkiej pełnej rozbawienia z obu stron interakcji dowiedzieliśmy się, że u Rybnika, gdzie kierowaliśmy się na podstawie mapki, można płacić kartą i rozbić namiot.

I tak, po krótkim spacerku, trafiliśmy do miejsca, gdzie wszystkie nasze marzenia się spełniły.

W przepięknych okolicznościach przyrody wypiliśmy zimną kolkę, umyliśmy się pod prysznicem pod chmurką i rozbiliśmy namiot nad stawem.

Kuchnia niestety była już zamknięta (ok. 20). Chętnie wrócimy jeszcze spróbować jedzonka bo wyglądało i pachniało świetnie.

Nocleg i prysznice były za darmo. Wydaje nam się, że ten biznes prowadzi jakaś społeczność przychylna takim przypadkom jak my.

Można znaleźć ich na instagramie, facebooku albo na mapce o tutaj.

Polecamy!

Podsumowanie

Przemierzyliśmy tego dnia ok 26 km. Jednak jakby ktoś miał ochotę na krótszą trasę to śmiało można ominąć pierwszy kawałek, w którym żółtym szklakiem weszliśmy na Sovi Hradek. Wtedy z Machovský kříž, można udać się prosto na Pánův kříž. Dodatkowo można wczesniej pokierować się z czerwonego szlaku prosto do Rybnika, unikając objeścia przez Hlavňov.

Przebieg naszej trasy

Powrót do Schroniska Pasterka | Dzień 3

14 Lipca, Niedziela

W nocy padało więc rano wysuszyliśmy namiot, zjedliśmy śniadanko i ok 10:00 ruszyliśmy w stronę schroniska Pasterka. Plecaki w nocy powiesiliśmy na drzewie przykryte pałatkami bo się nie mieszczą w środku. Nie trzeba dodawać, że namiotu nie polecamy.

Początki były trudne, bo łydki nam pospinało dosyć mocno ale tego dnia do przejścia mieliśmy dużo mniej drogi, po dużo łatwiejszym terenie.

Suchodolska Niagara

Pare razy daliśmy się ponieść nogom w celach spontanicznej eksploracji i tak trafiliśmy na Suchodolską Niagarę. Miejsce magiczne z domkami działkowymi umieszczonymi na szczycie wąwozu. Z jednej z jego ścian wypływał malutki tytularny wodospad, przeradzający się w strumyk o nazwie Ledhuje. Na dnie wąwozu Harcerze rozbili obóz.

Tutaj podczas przerwy w marszu, dotarły do nas wydarzenia poprzedniego dnia i ustaliliśmy, że Czechy to jakaś inna bajka. Nie do końca rozumiemy jej zasad np. prowadzenia schronisk, hotelów, sklepów, knajp czy choćby oznaczenia szlaków. W każdym razie coś nas w tym slow life urzekło.

Matyldę zainspirowało to do wyprodukowania serii filmów (polecamy z dźwiękiem):

Po napawaniu się atmosferą tego miejsca, ruszyliśmy już prosto do Pasterki.

Fragment szlaku od Nad Slavným, rozc. do Pánův kříž poradzi asfaltem. Warto spróbować to obejść np. niebieskim szlakiem w Slavný. Niefajnie się chodzi po takim twardym z plecakiem.

Nocleg w Schronisku Pasterka

Schronisko Pasterka jest bardzo miłe chociaż zabrakło nam miejsca do poczilowania w naturze. Podobno tam gdzie jest normalnie czil, rozbił się obóz harcerski i faktycznie dyszki stały a dzieciaki śpiewały piosenki trzymając się za ręce.

Uraczyliśmy się relatywnie dobrym jedzonkiem, ciepłym prysznicem i zimną kolką. Nie wybrzydzamy bo nam się jedzonka nie chciało tam wnosić. Ponownie spaliśmy sami w 8-osobowym pokoju, z widokiem na Szczeliniec.

Ceny noclegów bardzo przystępne. Można je zobaczyć na stronie www schroniska Pasterka.

Polecamy.

Czas przejścia

Powrót do autka i do domku | Dzień 4

15 Lipca, Poniedziałek

Tego dnia wyruszyliśmy najwcześniej bo koło 8:00. Ostatni odcinek szlaku był bardzo malowniczy i zróżnicowany. Schodziliśmy wsród pól, skał i strumieni, więc wędrowanie było bardzo przyjemne do samego końca.

Doszliśmy prosto na parking gdzie zostawiliśmy samochód. Udało nam się zrobić piękną pętlę, bez znaczącego przechodzenia tą samą ścieżką dwa razy.

Jako, że wyszliśmy ze schroniska bez śniadania zjedliśmy co-nieco w Chill Burger w Kudowie (potężna ilość frytek i smaczne sosy własnej roboty).

W drodze do domu wpadła nam w oko reklama Słoneczny Park Wodny w Ząbkowich Śląskich więc w ramach multisporta skoczyliśmy strzelić parę basenów i wybąblować mięśnie w jacuzzi.

Basen nowiutki, bardzo schludny. Polecamy.

Nasze Takeaways

  • Zła prognoza pogody redukuje ilość osób na szlaku
  • W czeskich górach warto mieć ze sobą gotówkę
  • Skarpetki z wełny merino są świetną inwestycją w zdrowe stópki
  • Posiadanie filtra do wody ogranicza koszty i śmieci
  • Warto nawigować z mapką satelitarną dla takich skarbów:

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze