Wieczorem przypałętał się do nas bezdomny piesek więc rano mieliśmy małe opóźnienie.
Zjedliśmy śniadanie na stacji żeby uciec ze słońca. Następnie szybciochem przyjechaliśmy z górki, oddzielające nas od Samsun 50 km.


Na miejscu, przedzierając się przez ruchliwe centrum, udaliśmy się na bulwary by pocieszyć się tą wyczekiwaną chwilą.



Liczymy, że nadchodzące dni przyniosą ze sobą jakieś urokliwe plażyczki odpowiednie pod rozstawienie 4 namiotów.
Karol i Wojtek powinni już dzisiaj do nas dołączyć!
W mieście zjedliśmy jeden najsmaczniejszych posiłków jakie było nam dane skosztować do tej pory w Turcji.

Wzięliśmy jeszcze po jednym rollo na wynos i poszliśmy na kawkę, gdzie zajęliśmy się szukaniem dogodnego miejsca na biwak.
Jutro raportuję historie chłopaków z czasu naszego rozstania! Do usłyszenia!
Dzisiejszy ślad ze Stravy:
Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Chodzę spać trochę później i mam mniej czasu na sen i odpoczynek od reszty zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku lub przesłać blika na nr. 665329661. Dzięki!










Jedna odpowiedź
🔥