Dzisiaj mieliśmy szczęśliwy dzień, a mianowicie wykres wzniosu pokazywał prosta pochyłą.

Niestety rano, w kolejnym z niefortunnych upadków, które powszechnie spotykają nasze ulubione urządzenia, mój smartfonik otrzymał obrażenia, z których będzie mu się ciężko wykaraskać.
Działa mi jeszcze dotyk ale ekran trochę świruje, i obcięło mi jakąś 1/5 szerokości wyświetlacza. Musicie wybaczyć mi potencjalnie krzywe kadrowanie, literówki (bo niektórych słów nie widzę) czy nie ostre zdjęcia.

Dzienną normę wyrobiliśmy bez większego wysiłku, głównie zjeżdżając z górki i słuchając muzyki i podkastów.
Ze względu na wysokiej jakości turecką infrastrukturę drogową poruszamy się przez te ziemię niesamowicie efektywnie. Sprzyja to naszym obecnym okolicznościom gdzie musimy na dosyć sztywny deadline wjechać do Gruzji.
Gdy chcemy pić jeść czy załatwić sprawę, wszystko mamy przy drodze. Niczego nie nie trzeba specjalnie szukać i tam dojeżdżać.
Jednak gdy zatrzymuję się na zdjęcie (staję tak żeby na zdjęciu nie było widać barierek czy asfaltu) myślę sobie, że chciałbym kiedyś potworzyć te trasę tymi bocznymi drogami, które widzimy czasem między górami na horyzoncie.

Czy to się wydarzy – nie wiem. Jeszcze tyle świata przede mną do doświadczenia. Czuję, natomiast, że ta optymalna droga nie daje zadośćuczynienia temu co Turcja ma najlepszego (dla mnie) do zaoferowania.
Może się powtarzam. Jeśli tak to wybaczcie. Już 6 dzień turlamy się tutaj tirami i stało się to trochę rutyną.
Jest coś ultra satysfakcjonującego w samym robieniu kilometrów ale czasami autostrada sprawia, że naprawdę tęsknię za okolicznościami, które wymuszają naprawę szprych 😂

Podejść do podróżowania jest wiele. Z rozmów i doświadczenia widzę, że to bardzo indywidualna kwestia, zależna od uświadomionych lub nie motywacji stojącymi za decyzją o jej odbyciu i ogólnego podejścia do życia. Jestem ciekaw jak wy lubicie podróżować i co was do tego napędza? Dajcie znać w komentarzach 👇
Na obiadek spróbowaliśmy dzisiaj Cig Kofte. Jest to oryginalnie danie mięsne – takie wciskane w dłoniach kotlety z mielonego mięsa i kaszy, z słodko-kwaśno-pikantnymi sosami, plackami lawasz i warzywami.
Teraz jednak (z tego co wiem), ze względów higieniczno-sanitarnych, rząd turecki nakazał wersje stricte wegetariańskie.

Obsługa była bardzo miła i nawet sobie zrobili z nami zdjęcie, proponując çay na odchodne.

Dzisiejszy ślad ze Stravy:
Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Chodzę spać trochę później i mam mniej czasu na sen i odpoczynek od reszty zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku lub przesłać blika na nr. 665329661. Dzięki!










3 Responses
Pewnie dobrze że byliście w Stambule. Mimo że nie planowaliście.
Co to znaczy że rząd nakazał wege opcję?
Oryginalnie cig kofte były z surowego mięsa ale było dużo przypadków zatrucia. Ministerstwo Zdrowia wprowadziło ban na sprzedaż cig kofte z surowego mięsa. Zamiast tego dają teraz bulgur czy orzechy z przyprawami