Wstaliśmy wcale nie rano i od razu zabraliśmy się za zamawianie klamkomanetek Franka.
Józek zrobił zdalnie dobry research w Grecji i podesłał nam duży sklep internetowy z naszymi częściami. Dzięki!
Na mapie znaleźliśmy sklep rowerowy, który jest mniej więcej 3 dni drogi od nas. Zadzwoniliśmy tam by ustalić, że wyślemy do nich paczkę i przyjedziemy ją odebrać.
That’s done. Miejmy nadzieję, że timing wyjdzie nam na rękę.
W między czasie przyszedł do nas wędkarz (zdjęcie tytułowe). Polecił nam dereń i jeżyny jako dobre lokalne przynęty i zabronił palić ognia w Macedonii, Bułgarii i Turcji grożąc pożarami.
Tego dnia sprawunków do załatwienia mieliśmy jednak całą listę więc wraz z Wojtkiem stworzyliśmy grupę do zadań specjalnych i ruszyliśmy na lekko.
- Trafiliśmy do kilku aptek w poszukiwaniu farmaceuty, który mówi po angielsku i pomoże nam dobrać odpowiednie opatrunki, kremy i bandaże dla Franka na najbliższe kilka dni.
- Obskoczyliśmy wszystkie „sklepy rowerowe” w poszukiwaniu pedałów dla Janka, bagażnika dla Franka i innych bajerów dla reszty chłopaków.
- Przeszperaliśmy lumpy i sklepy z odzieżą w poszukiwaniu ciepłych ciuszków dla Wojtka na zimne noce i rękawiczek dla Franka żeby mu było łatwiej trzymać kierownicę z ranami na dłoni.
- Wpadliśmy do wędkarskiego po kilka przyponów i malutki spławik dla Wojtka bo chce nam złapać rybkę w górskim potoku (wędkarzy tutaj jest pełno)
- Tam też dostaliśmy polecajkę sklepu, w którym można kupić butle z gazem bo nam się kończy.
- Załatwiliśmy też dla wszystkich zakupy na dziś i na jutrzejszy poranek.
Butli się nie udało kupić ale z resztą itemów wróciliśmy z Wojtkiem ok 18:30 o obozu.
Wojtek zajął się tworzeniem „knagi” w rowerze Franka – tak by można było pociągając za linkę zmienić z bieg na największy (do wjeżdżania pod górkę) lub wyluzować by wrzucić coś na środku kasety (na dłuższe proste).
I to tyle. Cały dzień minął jak pstryknięcie palca.
Wojtek właśnie skończył wymieniać Frankowi opatrunki, ogarniamy obóz i sprobujemy jutro rano ruszyć w drogę.
Trzymajcie kciuki!
Zdjęcia z dzisiaj:




Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Chodzę spać trochę później i mam mniej czasu na sen i odpoczynek od reszty zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku. Dzięki!










14 Responses
Coraz bardziej mumia 😀
Ta postać go konsumuje
Cieszę się że tak się wspieracie i o Franka dbacie!!
Ten fragment bułgarskich gór jest jakiś przeklęty. Dzisiaj mnie wzięło zatrucie czy wirus i znów nie możemy jechać… Teraz czuje się lepiej ale rano było ciężko.
Kino nazywa się Arena. Całkiem spore. Powodzenia i współczuję Frankowi tych zdzierek. Będą potem klasyczne kolarskie blizny
I dziurki w opaleniźnie nad czym Franek już ubolewał. Miał tak ładnie zadbaną linię 😅
Moja ulubiona część dnia: powolne rozpoczęcie pracy, po czym kawka, jakieś śniadanko i kamienie w terenie 😉
Pzdr
Totalnie to samo <3
lubię ten moment przed snem jak dostaję maila, że jest nowy wpis, krótko jeszcze walczę czy by nie przeczytać od razu, ale zostawiam go sobie na następny poranek własnie;>
A moja to czytanie komentarzy! Ciesze się, że macie z tego przyjemność!
Jeśli nigdzie się nie ruszacie, głównie Franek, to jest taka zasypka Dermatol, którą ja stosowałem na ślimaczące się kolarskie otarcia. Tylko lepiej to zostawić na słońcu, do snu lepiej założyć opatrunek.
Warto kupić Tribiotic, jakby chciało się zakażenie wdać… Nie wiem w jakim stanie są rany, więc to są sugestie.
Ta przerwa być może jest wpisana w waszą wyprawę.
Pozdrawiam
W Bułgarii Dermateolu nie sprzedają ale mamy jakieś inne cuda od farmaceutki. Dzięki za sugestie! Franek, póki co goi się wzorowo 🙂
Mega wyprawa 🙂 Zazdraszczam wszystkich przygód
Tych kilku dni na polanie nie ma co zazdrościć ale to faktycznie jest już, wpisana w kanon, część takich przygód. Mamy wzloty i upadki by zarysować elegancki wykres napięcia jak w modelu „Hero’s Journey”. Życie samo tak robi choćbyśmy chuchali i dmuchali 😂