Dzień 25 | Rekonwalescencja po wypadku i zatruciach

Rzeka płynie, a my cały dzień bimbamy bo jest niedziela i nie da się nic załatwić.

Czy to zatrucie czy po prostu organizmy chłopaków postanowiły skorzystać z wolnego dnia, tego nie wiemy.

Obudziłem się o 8:30 wyspany za wsze czasy. Wyjąłem zatyczki z uszu i zdziwiłem się bo nie usłyszałem żadnych głosów, ani nawet szmerów.

Po wyjściu z namiotu zobaczyłem przez krzaki wędkarza, który stojąc po łydki w wodzie, raz za razem zarzucał przynętę gdy ta spłynęła mu już z nurtem zbyt daleko.

Wiedząc, że dzisiejszego dnia nie będę musiał stosować moich, opracowanych do perfekcji, porannych procedur zwróciłem się z moją mini łopatką w stronę pobliskich drzew (normalnie zostawiam to na koniec by szybciej się pakować 😅).

Między namiotami moje oczy ujrzały Janka.

Okazało się, że miał trudną noc. Z powodu zatrucia pokarmowego lub innego świństwa, musiał wychodzić z namiotu i zasnął tam.

Reszta z nas również odczuła swego rodzaju problemy żołądkowe na różne sposoby. Ja np. obudziłem się w środku nocy spocony z gorąca, z lekkimi dreszczami z zimna. Przebierałem w konfiguracjach ubraniowo-śpiworowych by znaleźć optymalna temperaturę.

O 9 zaczął padać deszcz więc śniadanko każdy zjadł w swoim namiocie. U mnie serrano czy inne takie z pomidorkami koktajlowymi i bułką lepinja.

Generalnie bimbaliśmy cały dzień, grzebiąc patykami w ziemi, czytając i popijając zimne napoje w oczekiwaniu na poniedziałek i powrót do zdrowia Franka i reszty chłopaków.

Pierwsze kroki mumii w naszym nowym obozie (wczorajszy wieczór)

Franek jest cały i zdrowy. Miał wybity palec, który został nastawiony w szpitalu. Jak tylko będzie mógł zdjąć bandaże i troszkę wyschną mu rany zaczynamy dalszą część podróży.

Dziękujemy za wasze donacje!

Przy okazji chciałbym podziękować wszystkim zrzutkowiczom!

Udało się zebrać dla Franka naprawdę znaczące pieniądze bo ok 100$. Pokryje to częściowo koszty naprawy ale przede wszystkim wprawiło nas wszystkich w świetny humor!

Poczuliśmy, że mimo fizycznej odległości jesteście tu z nami i zależy wam równie bardzo co nam na jak najszybszym powrocie do pierwotnego stanu rzeczy!

Ja osobiście cieszę się, że mogę dzielić się z wami naszą przygodą, a takie reakcje od tej małej społeczności motywują mnie bardzo do dalszego tworzenia 🥹

Dzięki jeszcze raz i do usłyszenia jutro!

Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Chodzę spać trochę później i mam mniej czasu na sen i odpoczynek od reszty zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku. Dzięki!

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

2 Responses

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze