Czy to zatrucie czy po prostu organizmy chłopaków postanowiły skorzystać z wolnego dnia, tego nie wiemy.
Obudziłem się o 8:30 wyspany za wsze czasy. Wyjąłem zatyczki z uszu i zdziwiłem się bo nie usłyszałem żadnych głosów, ani nawet szmerów.
Po wyjściu z namiotu zobaczyłem przez krzaki wędkarza, który stojąc po łydki w wodzie, raz za razem zarzucał przynętę gdy ta spłynęła mu już z nurtem zbyt daleko.
Wiedząc, że dzisiejszego dnia nie będę musiał stosować moich, opracowanych do perfekcji, porannych procedur zwróciłem się z moją mini łopatką w stronę pobliskich drzew (normalnie zostawiam to na koniec by szybciej się pakować 😅).
Między namiotami moje oczy ujrzały Janka.
Okazało się, że miał trudną noc. Z powodu zatrucia pokarmowego lub innego świństwa, musiał wychodzić z namiotu i zasnął tam.
Reszta z nas również odczuła swego rodzaju problemy żołądkowe na różne sposoby. Ja np. obudziłem się w środku nocy spocony z gorąca, z lekkimi dreszczami z zimna. Przebierałem w konfiguracjach ubraniowo-śpiworowych by znaleźć optymalna temperaturę.

Generalnie bimbaliśmy cały dzień, grzebiąc patykami w ziemi, czytając i popijając zimne napoje w oczekiwaniu na poniedziałek i powrót do zdrowia Franka i reszty chłopaków.

Franek jest cały i zdrowy. Miał wybity palec, który został nastawiony w szpitalu. Jak tylko będzie mógł zdjąć bandaże i troszkę wyschną mu rany zaczynamy dalszą część podróży.
Dziękujemy za wasze donacje!
Przy okazji chciałbym podziękować wszystkim zrzutkowiczom!
Udało się zebrać dla Franka naprawdę znaczące pieniądze bo ok 100$. Pokryje to częściowo koszty naprawy ale przede wszystkim wprawiło nas wszystkich w świetny humor!
Poczuliśmy, że mimo fizycznej odległości jesteście tu z nami i zależy wam równie bardzo co nam na jak najszybszym powrocie do pierwotnego stanu rzeczy!
Ja osobiście cieszę się, że mogę dzielić się z wami naszą przygodą, a takie reakcje od tej małej społeczności motywują mnie bardzo do dalszego tworzenia 🥹
Dzięki jeszcze raz i do usłyszenia jutro!
Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Chodzę spać trochę później i mam mniej czasu na sen i odpoczynek od reszty zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku. Dzięki!










2 Responses
Dzień 25… chciałem zauważyć, że połowa już za Wami. Teraz już z górki.
Pozdrawiam Was
Trochę z górki, trochę pod górkę 😅