Dzień zaczęliśmy dość wcześnie bo o 7 wszyscy już wstali. W trakcie zwijania namiotów przyjechał węgierski policjant i nas wylegitymował.
Tuż obok naszego noclegu całą noc była impreza więc podejrzewamy, że robił objazdówkę i nie było żadnych kłopotów.

Ustanowiliśmy nową strategię zaopatrzeniową. Teraz kupujemy koło południa zapasy na cały dzień i śniadanie dnia następnego. Dzięki temu oszczędzamy czas, który idzie na szukanie i dojazd do sklepów 2 razy dziennie. Jedziemy teraz długo po plaskim więc ta dodatkowa waga nam nie przeszkadza. Ew. przerwy w napotkanych sklepach idą na szybkie piwko zero, lody czy słodkie bułki. 15-20min i nas tam nie ma. Taka porządna sesja zakupowa w nieznanych nam sklepach zajmuje ok. 1h.
Dużo myślimy o optymalizacji i organizacji bo ma to ogromny wpływ na przejechane kilometry i czerpaną z wyjazdu przyjemność.
W formacie w którym podróżujemy chwile, w których nic nie robimy są niesamowicie rzadkie. Zawsze jest coś do załatwienia, poprawienia, posiłek do przygotowania czy naczynia do zmycia.

Sama trasa dzisiaj była dosyć zróżnicowana. Wciąż jechaliśmy sporo Tisza-wałem nawet już po przekroczeniu Serbskiej granicy.


Dziś będzie 4 nocleg na brzegu Tiszy.
W tym momencie już stała się naprawdę imponująco szeroką rzeką, a pamiętamy jak w pierwszych dniach była zaledwie zielonym bajorem bez nurtu.
Jesteśmy wszyscy cali i zdrowi
Chłopaki prosili bym napisał dla rodzin i znajomych, że wszystko jest z nami ok.
Jesteśmy w Serbii i nie wszystkim udało się póki co zorganizować karty SIM czy e-sim by mieć dostęp do telefonu czy internetu.
Dbamy o to by przy rozłączaniu w każdej grupie był ktoś z łącznością ale przez najbliższe parę dni kontakt z Polską może być utrudniony.
Połączenia i dane w Serbii bez wykupionego pakietu są horrendalnie drogie. W skrajnych przypadkach wyszło nawet do 32 000 PLN za 1GB danych.
Kto nie musi ten w ogóle wyłączył telefon.
Ja przytrzymałem wszystkich na granicy trochę dłużej niż pewnie by chcieli dzięki czemu udało mi się załatwić dobry pakiet danych na najbliższe dni.
Rozważamy też wkrótce postój na kempingu i jakiś rest lub half-rest day. Trochę energii elektrycznej i odświeżenie ubrań czy przeczyszczenie rowerów raczej nikomu nie zaszkodzi 🙃
Ślad na stravie z dzisiejszego dnia:
Pisanie bloga w drodze jest kosztowne energetycznie i zużywa zagraniczne pakiety danych. Muszę też chodzić spać trochę później, a przez to mam mniej czasu na sen i odpoczynek niż reszta zespołu. Ekspresja i interakcja z wami są dla mnie wartościowe same w sobie. Jeśli jednak czujesz, że jesteś skłonna/y wesprzeć produkcję bloga finansowo, możesz użyć poniższego przycisku. Dzięki! (No pressure, dostałem kilka takich sugestii i stąd ten ruchy










5 Responses
Nie pisze priv bo regularne wpisy tutaj mówią, że żyjecie! Po powrocie będziesz opowiadał, a na razie codziennie czytam bloga i mordka sie cieszy że doświadczacie sobie czegoś takiego 🙂
Buźka, kocham!
Maja
Miło, że czytasz 🙂 Dobrych wakacji!
Wspaniała wyprawa!
Trzymam kciuki za ZGsquad!
Mizia
Jak dla mnie personalnie, to zdecydowanie za mało jest zdjęć na tym blogu autora tego blogu!!! 🙂
Nikt mi nie robi. Będę więcej prosił 🙂