Noc na leśnym meszku wyjątkowo udana. Bylo ciepło i bardzo sucho.
Po śniadanku zebraliśmy się czym prędzej i daliśmy do pieca jadąc wachlarzem.
Do 13:00 mieliśmy już zrobione 40 kilometrów po wybornych drogach. Mijany Busko Zdrój zachwycił nas swoją schludnością i klimatem. Widać, że interes się kręci.

By przeczekać fragment najgorszego upału postanowiliśmy schłodzić się w rzece Nidzie i zjeść lunchyk.


Wyjazd wałem dał ładny obrazek i pokaz zdolności naszych czołgów.
Następnie przecinając Wisłę wjechaliśmy do Małopolski gdzie ewidentnie władze lubią rowery

W Tarczynie zboczyliśmy odrobinę z trasy by zrobić zakupy i postanowiliśmy rozbić obóz na plażach Dunajca.

Na koniec szybka przekąpka o zachodzie słońca bo z tej sierpniowej wody po prostu się nie chce wychodzić.

Strava z dzisiaj:
Wycinki z czatu
Jutro po drodze odbieramy nowe kijki dla Józka i wieczorem dołącza do nas w nowym sączu Tadeusz ze swoim rumakiem.

Franek po niestrudzonych walkach z hydrauliczną grupą sram apex postanowił przebudować rower na mechanicznych hamulcach. Podziwiamy determinację i przekazujemy wyrazy współczucia za te niefortunną sytuację. Widzimy się już nie długo!











4 Responses
Czy wy macie matching sandały? Bo jeśli tak to za mało jest to nagłaśniane
Na dobrą sprawę sandały są jedne: teva. Ale ja mam jakieś inne bo chyba mniej ważyły czy coś. Projekt praktycznie taki sam. Kiedyś nikt z nas nie rozumiał sandałów ale w takich warunkach się okazuje, że to jest idealny drugi but. Na mieście wciąż przypał 😅
Bez skarpet się nie liczy.
Skarpety odpoczywają na baczność gdy mamy sandały na nogach