Dzień 2 | Grzyby i podjazdy

Prawdopodobnie największy grzyb świata* i mały dąb Bartek. *był naprawdę duży

Pierwsza noc była bardzo udana i bezproblemowa. Spakowaliśmy się bez pośpiechu, wdrażając się jeszcze i opracowując sposoby na zwiększenie sprawności.

Po śniadaniu, od razu po wyjechaniu z obozu zaliczyliśmy na rozgrzewkę 3-4km podjazdu 5%. Warto jest chwilę pocierpieć dla tych zajazdów:

Pliczek krótki bo w lesie net wciąż słaby ale zajazdy były mocne.

Dalej trafiliśmy na piękny fragment szutrowo-leśny również przeplatany podjazdami i zjazdami. Manewrowanie rowerami o takiej masie przy dużej prędkości daje takie motocyklowe odczucia i pewność spowodowaną szerokimi oponami i dobrą przyczepnością. Super przyjemne.

Szuterki premium w pięknych polskich lasach. Sadzonych, ale wciąż pięknych.

Janek po drodze znalazł największego grzyba na świecie ale zdjęcie zrobił z tak bliska, że trochę nie widać. Bardzo go to podekscytowało i temat wracał wielokrotnie.

Grzyb gigant

Następnie zupełnie z zaskoczenia wziął nas Dąb Bartek:

Też duży ale powiem szczerze, że grzyb był proporcjonalnie większy 😅
Mieszkańcy chyba też tak myślą bo sprzedają obrandowane pamiątki z siekierą.

Gdzieś po drodze zaliczyliśmy naszą miejscowość i zostawiliśmy na znaku wlepkę.

Duży i mały Jaś

O 13:30 po niecałych 40km (ale dosyć trudnych) zrobiliśmy przerwę na obiad, który był naprawdę niezły. Objedliśmy się okropnie i chyba nam się potem ciężej jechało. W przyszłości chyba będzie jakiś lżejszy lunch i większa obiadokolacja.

Makaron z pesto, pomidorkami suszonymi, jakąś taką śmierdzącą hiszpańską kiełbaską i mozarellą. Janek miał ochotę na tłusto-syto i tak było. Do tego sałateczka. B. dobre.

Pojeździliśmy jeszcze trochę, w tym przez Kielce, które mega nas zaskoczyły swoim pasażem wzdłuż kanału z dobrymi ścieżkami rowerowymi i zielenią. Potem chłopaki robili dużo filmów i zdjęć.

Józek poświęcił trochę juice dla tego zdjęcia (przysięgam, że nie zatrzymywaliśmy się specjalnie 🤞🏼)

Na koniec skoczyliśmy do sklepu po pomidorki i chlebek na kolację i śniadanko:

Mieszczą się idealnie jak zestaw do buli.

Obóz rozstawiony, umyliśmy się polewając się wodą z bidonów i lecimy lulu.

Specjalnie wzięliśmy toster do robienia fotek 🍞

Strava z dzisiaj:

Do usłyszenia jutro 🫡

Btw. nie jesteśmy wspierani przez żadną z firm produkujących wspominany sprzęt i usługi (chociaż pewnie byśmy chcieli 😉). Polecamy to co się sprawdziło i z czego korzystamy. W razie pytań zapraszamy do kontaktu na kontakt@kamieniewterenie.pl

Dzięki za Twoją chwilkę. Może udostępnisz? Albo zostaw komcia tam niżej.

Daj sobie. Przecież nie każdy trafia na takie fajne blogi 🫠.
Chcesz dostać powiadomienie o następnym wpisie?

Jeśli gwiazdy ułożą się w odpowiednią formację, mój projektowany na kolanie blog wyśle Ci powiadomienie prosto do skrzynki.

Pomyśl sobie o tej satysfakcji gdy jako pierwsza/y powiesz w rozmowie "widziałaś nowy post KWT???"

14 Responses

      1. Zainspirował mnie ten widok i przypomniał że zbieranie grzybów to jedno z moich ulubionych czynności.
        Jutro rano jadę z Zoją na działkę na poszukiwania 😉
        Trzymajcie się chłopcy.

Szepnij nam dobre słówko 🤗

Przeczytaj sobie coś jeszcze